Dokładnie to miałem: wkurzałem się szybko, wydzierałem się, a potem robiło mi się głupio, że się wkurzyłem i wydarłem. Jestem wybuchowy, łatwo się zapalam. Szybko włącza mi się złość. Może irytacja. Może gniew.
Nie jest ważne, jak to nazywać.
Ważne, żeby to kontrolować. Nauczyłem się, żeby, tuż przed wybuchem, spróbować odetchnąć. Zatrzymać się. Najlepiej na chwilę wyjść z tego, konkretnego pomieszczenia.
Często to wystarcza. Najważniejsze jest przekonanie, że wszystko, na co mam wpływ, to moje zachowanie.
Często się z tym spotykam, jak moi koledzy i koleżanki chcą zmieniać świat, mówiąc, że "przerobili Program". Ja wychodzę z założenia, że to Program ma zmienić mnie i najważniejszą zmianą, jaką widzę jest ta, że nie zmienię świata. Mogę zmienić swoje postrzeganie. Mogę zmieniać siebie.
Co więcej - nie wolno mi próbować zmienić innych. Przejmować nad nimi kontrolę, nad ich postępowaniem. Tylko jak się wkurzam, tracę kontrolę. To był mój pan - gniew.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze