Ostatnio przyjaciółka poprosiła mnie o poprowadzenie jej mityngu rocznicowego. Nie lubię prowadzić mityngów, byłem trochę przeziębiony, ale pomyślałem sobie, że to miłe, że pomyślała o mnie. Pomyślałem, że to pewnego rodzaju zaszczyt.
Pomyślałem też o tym, że lubię być podziwiany i pomyślałem, że poprowadze ten mityng tak, jak powinienem go poprowadzić, nie wtrącając się i nie odzywając, jedynie pilnując porządku i kolejności.
Pomyślałem też o tym, że przygotuję dla niej bransoletkę. Jest to szczególne wyzwanie dla mnie, bo zwykle staram się zrobić coś oryginalnego, lecz w jej przypadku dodatkowo wychodzę poza swoje granice komfortu. Przygotowuję bransoletkę techniką, której nigdy wcześniej nie robiłem.
Myślę, że to jest ta najcenniejsza rzecz, którą zrobiłem dla niej tego dnia. Poświęciłem czas, dałem swoje umiejętności i rozwinąłem się jakoś.
A co ciekawe, podziękowała mi za prowadzenie mityngu. A ja podziękowałem jej za to, co zrobiła dla mnie. Rozwinąłem się,
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze