Kiedyś zajmowałem się zarządzaniem ryzykiem. Uczyłem tego, a jednym z elementów zajęć było pdejmowanie decyzji na podstawie obliczenia ryzyka w symulowanej podczas partii pokera. Po szkoleniu dostawałem zwykle informację, że szkoda iż nie wiadomo, jak skończyła się partia.
Tłumaczyłem to słuchaczom podczas szkolenia - nie jest ważne, jaki ostatecznie jest wynik, bo wykonaliśmy do tej pory swoje zadanie najlepiej jak mogliśmy. Reszta może być kwestią szczęścia, przypadku, jakkolwiek to zwał.
Bardzo lubię ten fragment Władcy Pierścieni, w którym Bilbo mówi: Uważaj, wystarczy zrobić krok pierwszy krok za próg, nie wiadomo dokąd poniosą cię nogi. Jakoś tak to było.
Lubię w tym ciekawą niepewność, jaka kryje się za tymi słowami. Wielokrotnie w życiu miałem takie chwile, gdy nagle orientowałem się, że znajduję się w centrum cudu. Czegoś, co nie powinno się wydarzyć, lub prawdopodobieństwo sytuacji było skrajnie niskie.
Jestem wdzięczny za każdy cud, każdego dnia. Wliczam sobie to, że czasem nie wychodzi i to jest właśnie moje ryzyko. Byle nie przesadzać.


Komentarze
Pokaż komentarze