Mam wujka, który jest bratem mojego, nieżyjącego już, ojca. Czyli właściwie stryja. Dzwoni do mnie średnio co weekend i opowiada o różnych rzeczach.
Kiedyś tak samo dzwonił do mnie mój ojciec i opowiadał i mi o codziennych rzeczach: gdzie był, z kim, co jadł na obiad. Co się wydarzyło w mieście, w którym się urodziłem i z którego dawno się wyprowadziłem i którego nie wspominam za dobrze. Wtedy myślałem, że to irytujące. Że zajmuje mi czas.
To było za czasów picia, więc tak naprawdę złościłem się na to, że przeszkadza mi w piciu. Dziś słucham wuja w spokoju, dając mu czas się wygadać i rozumiem, że nie ma komu tego wszystkiego powiedzieć, mimo że jego syn mieszka razem z nim.
Może właśnie dlatego. I dlatego właśnie jestem potrzebny ja. A ja nie mam problemu z poświęceniem wujowi tych parunastu minut, mimo że zawsze dzwoni w momencie gdy jestem czymś zajęty.
Co więcej. Myślę, że nie chcę nikomu tym zadośćuczynić. Raczej dorosłem.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)