Oczywiście, że wychodzenie poza swoją strefę komfortu jest nieprzyjemne, również dla mnie, choć to lubię. Może nie lubię, ale sprawia mi przyjemność, że jestem w stanie pokonać swoją słabość. Może nie pokonać, ale przełamać niechęć.
Tym niemniej - wciąż mam pokusy, by zrobić coś w ten sam sposób co zawsze. Poczuć się urażonym,. Może nawet obrażonym. Trzymać w sobie urazę. Tak robiłem przez całe życie. Szczególnie podczas pijanego życia.
Proste jest też radzenie sobie na skróty. To kusi najbardziej. Wydaje się najprostsze i przyjemniejsze.
Pilnuję się, każdego dnia próbuję dostrzec w sobie moment, w którym chcę iść tą łatwiejszą drogą. Staram się wtedy pomodlić. Nawet tylko Modlitwą o pogodę ducha. Nawet kilkoma słowami.
Kiedyś myślałem, że jak przestanę pić, życie będzie piękne. Spokojne i dobre, bo wszystkie moje problemy spowodował alkohol. To nie tak.
Problemy po prostu są. Można próbować je pokonać, albo iść na skróty.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze