Gdy przyjechałem do ośrodka odwykowego zabrali mi wszelką elektronikę: komputer, tablet, telefon. Następnego dnia rano, gdy usłyszałem, że mam zrobić plan dnia, zapytałem: jak to możliwe, skoro nie mam kalendarza?
Pracuję w nowych technologiach, pracowałem już wtedy. Dla mnie osiem tygodni oznacza nową epokę. Oznaczało już wtedy. Bałem się, co będzie, jak wyjdę, jak wrócę do pracy. Dostawałem telefon raz na tydzień, na niecałą godzinę, żebym mógł zadzwonić do bliskich. Nie sprawdzałem wiadomości, żeby zadzwonić.
Pisałem plan dnia w zeszycie, długopisem. Czytałem książki, chodziłem na spacery. Pisałem prace z mojego Osobistego Planu Zdrowienia, nie szukając informacji w internecie.
Potem, gdy zmarła moja Ciocia, zrobiłem eksperyment. Wziąłem Jej telefon, taki z klawiaturą, na którym nie ma gier i używałem przez tydzień. Miałem, na wszelki wypadek, smartfona, ale nie używałem bez konieczności raz potrzebowałem go użyć do operacji w banku. Zauważyłem jednak, kiedy mi go brakuje: w sytuacjach, gdy mam chwilę, na przykład czekam na Żonę pod Jej pracą. Czuję pokusę, żeby wyciągnąć telefon i zrobić poziom w grze. Odkryłem mechanizmy, jakimi posługują się twórcy, żebym zagrał kolejny poziom. Obejrzał kolejną reklamę.
Kupiłem sobie zegarek z kartą SIM, bo czasem zdarza mi się zapomnieć telefonu.
Notkę można również obejrzeć, w formie materiału na YouTube. https://youtu.be/kSIBXScOra8


Komentarze
Pokaż komentarze