Chciałbym być dobrym człowiekiem. Chciałbym czuć, że to, co robię dla dobra, czyjegość, kogoś. Właściwie, czasem, gdy patrzę na swoją pracę, to chciałbym tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: po co.
Za mało pomagam, mam cały czas takie wrażenie - powiada często mój Przyjaciel, który pomaga wielu osobom. Wręcz, co mu częstokroć powtarzam, daje się wykorzystywać, bo zbyt jest czuły na ludzką krzywdę. A alkohoilicy i alkoholiczki są świetnymi manipulatorami. Doskonale potrafią uderzyć w odpowiedni punkt.
Ja wychodzę z założenia, że nie ma co człowieka obdarowywać rybą. Trzeba mu dać wędkę i pokazać, jak jej używać.
Nie jest łatwo odmawiać, a jednak alkoholik nie może wiecznie dostawać. Spójrzcie po swoich znajomych. Żonach, które ukrywają siniaki. Mamusiach, które wyciągają ostatnie drobne, żeby synkowi dać na piwko, bo przecież biedny.
Mam znajomą psychiatrę, która często przyjmuje żony i mamy pijaków. Pytają, co mają zrobić, by mąż lub syn przestał pić. Kopnąć go w dupę, odpowiada. Czasem to jest najlepsza pomoc.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)