Myślałem, że uczucia są dla mięczaków. Miałem wpojone, że facet jest twardy i nie płacze. Bo jest facetem.
To nie jest prawda. Całkiem przyjemnie jest być wrażliwym i cenić to w sobie. Poza tym, jak się dowiedziałem, mężczyzna nie płacze, tylko roni łzy. To oczywiście nieważna różnica, tym niemniej myślę sobie, że warto uświadomić sobie pewne rzeczy.
Bałem się swoich uczuć, bałem się wyjść z pancerza, który sobie zrobiłem. Boi się pan wyjść ze zbroi, bo w środku kryje się miękkie ciało - powiedziała mi terapeutka. Wychodziłem wiele razy i wiele razy wydawało mi się, że to już, że wreszcie wyszedłem.
Rozmawiałem dziś z Przyjacielem, o miłości. Powiedział mi, że jego wszystkie miłości były na poważnie. Moje zaś były burzliwe, czasem nawet bardzo burzliwe. A jednak, gdy spotkałem swoją Żonę, wiedziałem, że to Ona. Wiedziałem, że to ta.
Nigdy tak długo z nikim nie byłem. Może dorosłem. A może ja nie chciałem dorosnąć kiedykolwiek, odpowiedział Przyjaciel.


Komentarze
Pokaż komentarze