Dopiero co pisałem o wspomnieniach. Pisałem o tym, że lubię patrzeć w przeszłość. Niekoniecznie daleką.
Wcale nie dlatego, że to bolesne. Owszem, nie jest przyjemne, co robiłem po pijanemu, jak się zachowywałem, co robiłem, kogo raniłem i czym. Czasem do tego wracam, tak. Przypominam sobie, żeby pamiętać, czego już nie chcę przeżywać.
Te wspomnienia już mnie nie ranią. Już nie boli moje wracanie po nocach, gdy powinienem pomagać Żonie opiekować się dziećmi. Być dla nich dobrym ojcem. Nie, nie uważam, że to było w porządku. Uważam, że było bardzo nie w porządku.
Tylko co dziś jestem w stanie z tym zrobić? Co mogę uczynić, żeby tamto, wtedy, było inaczej? Co mogę dziś?
Mogę być. Mogę pomagać, pojechać po Syna o szóstej rano pierwszego stycznia. Mogę załatwić wspaniały tort na uroczystość Żony. Mogę pomóc drugiemu Synowi w programowaniu gry.
Nie żyję w przeszłości. Żyję teraz, a każda chwila, gdy nurzałem się w żalu za przeszłością, to chwila zmarnowana.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze