Jest taki, nieco dziś zapomniany, a za moich czasów kultowy, film pod tytułem „Rejs”. Właściwie nie dzieje się w nim nic, ot, goście płyną statkiem. Film, jednakowoż, jest ważny że jest, jak to mówi młodzież „mocno mnemowy”. Pojawia się tam taki tekst Nie mogę być jednocześnie twórcą i tworzywem.
Gdy dziś pomyślałem o tym cytacie, przyszło mi na myśl, że trochę tak ze mną było, właśnie tak. Byłem twórcą, wybierającym dla siebie ciekawsze życie, bez picia, bez uzależnienia, bez poddawania się swoim najgorszym instynktom. Byłem tworzywem, bo to właśnie siebie chciałem i potrzebowałem zmienić, by stać się lepszą wersja siebie.
Trochę to właśnie było tak, że musiałem pomnik, który sobie sam zbudowałem, mocno przebudować. Właściwie to chyba nawet, chciałbym powiedzieć, zburzyć, ale w moim wieku (tym, w którym poszedłem na terapię), nie da się już zmienić pewnych podstaw i postaw - w sensie wykreowania ich na nowo.
Wolę sobie więc wyobrażać to nieco inaczej - jako rozbijanie pancerza, jaki zbudowałem na sobie. To mi się udało, ale, jako że pancerz wrósł mi w ciało w kilku miejscach, bolało jego wyrywanie.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze