Bardzo lubię afirmacje. Lubię mądre teksty jak ten, o którym już pisałem, Gdy wydaje ci się, że masz już dość, to masz rację. Wydaje ci się.
Bardzo podoba mi się idea, żeby stanąć przed lustrem, spojrzeć w nie, i powiedzieć sobie: Widzę twój ból, ale widzę też twoją odwagę.
Nesamowite, jakie to proste, a jakie, jednocześnie, odkrywcze. Ból jest naturalny, istnieje i jest jednym z doświadczeń. Trzeba mieć odwagę, żeby móc przyznać się do bólu. Nie chodzi tylko o ten fizyczny ból, ale psychiczne cierpienie, którego doświadczam. Tak samo, jak odwaga była mi potrzebna, żeby przyznać przed sobą, że jestem alkoholikiem.
To spojrzenie sobie w oczy w lustrze i powiedzenie sobie, że doceniam własną odwagę jest również aktem siły. Nie pychy, nie przekonania o swojej własnej wspaniałości. Nie jakimś zakrzywieniem, a czymś bardzo podobnym do tego, co przeżywam mówiąc: skończyłem szkolenie i otrzymałem certyfikat. Oznajmieniem faktu. Tylko że nie oznajmiam tego komuś, w rozmowie. Mówię o tym sobie.
Najważniejszej osobie w moim życiu, bo nikt inny go za mnie nie przeżyje.


Komentarze
Pokaż komentarze