Jest takie powiedzenie w AA, że religia jest dla tych, którzy boją się piekła, a duchowość dla tych, którzy już tam byli.
Stałem nad Otchłanią. Wchodziłem do Czyśćca, jeśli istnieje.
To mnie zmieniło, jak myślę. Wcześniej wiele razy zdarzyło mi się myśleć, że to już koniec, że już nie dam rady, że już nic nie zostało. A jednak, za każdym razem się podnosiłem.
Gdy zmarła moja Mama, cała rodzina trzymała się na mnie, tak naprawdę wysysając ze mnie energię. A ja nie umiałem przepracowywać żałoby inaczej, niż pijąc. Wtedy wydawało mi się, że to koniec świata. Tak samo jak moment, w którym przerwałem studia doktoranckie. Albo gdy byłem kompletnie spłukany i wydawało mi się, że jutro będzie jeszcze gorzej .
Jest taka gra w wirtualnej rzeczywistości, „Richie's Plank Experience”. Na początku trzeba po desce przejść wysoko nad ulicą, a gdy deska się kończy, skoczyć w dół. Tuż nad ziemią, okazuje się, że zyskaliśmy właśnie możliwość latania.
Myślę, że czasem właśnie tak trzeba skoczyć w otchłań i przekonać się, że to nie jest koniec. Gry jeszcze sobie nie kupiłem.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze