Na końcu ostatniej części Hobbita jest taka scena, gdy zwala się wieża, a elf Legolas wbiega po spadających cegłach jak po moście. A może to most się wali? Tak czy inaczej - przebiega, wbrew prawom fizyki.
Wiem, że to niemożliwe, z drugiej strony, patrzę na to dziś przez pryzmat cytatu, który wybrałem i myślę sobie, że coś w tym wbieganiu może być.
Wszystko zależy od perspektywy, z jakiej się patrzy.
Wczoraj mój przełożony powiedziałm mi, że najprawdopodobniej dostanę niższą ocenę roczną, a zatem nie otrzymam premii. Zareagowałem złością, co było naturalną reakcją, gdy sobie myślę o tym teraz. Pewnie teraz na podobnej treści wiadomość nie zareagowałbym inaczej. Tym bardziej, że nie czuję się ostatnio dobrze. Jestem cały czas zmęczony, zirytowany, zdemotywowany.
Wieczorem usiadłem, jak zwykle napisać notkę i po zrobieniu tego usiadłem do portalu z oferami pracy. Otworzyłem kilka i odpowiedziałem na nie.
Od dawna narzekam na swoją firmę. Wreszcie zrobiłem coś, żeby coś zmienić. Złość dała mi tylko kopa. Teraz jest już inaczej. Teraz patrzę na to jak na szansę.
Trochę jak z tymi spadającymi kamieniami.


Komentarze
Pokaż komentarze