To moje uczucia, nie są mną, powiedziała mi kiedyś jedna przyjaciółka. Myślę, że tylko ja mogę kontrolować swoje myśli. I myślę, że na tym to polega.
Lęk jest wtedy, kiedy obawa jest niejasna, nie wiadomo, czego dotyczy, nie jest sprecyzowana. I właśnie tego niewiadomego się boimy. I to jedyne, co trzeba okiełznać. Aż jedyne, właściwie.
Proszę sobie wyobrazić, co mogłoby się stać najgorszego, co jest takie niewyobrażanle., powiedziała moja terapeutka. To pierwszy krok do pokonania lęku.
Spróbowałem, ostatnio. Rozmawiałem z moim szefem i okazało się, że mogę otrzymać ocenę roczną poniżej oczekiwanej. Obudził się we mnie lęk, pytanie co dalej. Czułem się z tym źle i spróbowałem tego ćwiczenia. Pomyślałem, może się stać najgorszego. Dostanę niższą ocenę. Ucierpi na tym tylko moja miłość własna. Nie, poczucie własnej wartości. Właśnie źle rozumiana duma. Nie dostanę premii, z głodu nie umrę. Może będzie to pierwszy krok do zwolnienia. Może nawet to się stanie.
Mój Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję mówi do mnie różnymi głosami. Może dziś właśnie przemówił głosem mojego szefa. I może wreszcie powinienem poszukać innej firmy, o czym myślę od dawna.


Komentarze
Pokaż komentarze