Lubię próbować nowych rzeczy. Nie boję się już próbować.
Wcześniej, gdy piłem, zawsze towarzyszył mi strach. Bałem się ośmieszenia, nawet tylko w swoich własnych oczach. Przede wszystkim jednak bałem się, że ktoś zauważy, że słabo mi poszło, że nie umiałem doskonale czegoś zrobić. Wykonać perfekcyjnie.
Nauczyłem się to odpuszczać. Zrozumiałem wreszcie, że nie jestem omnipotencjalny. Nie mam obowiązku znać się na wszystkim i we wszystkim być zawsze najlepszy. Mam prawo się mylić i mam prawo nie wiedzieć.
Podczas ostatnich wakacji mój Brat zaprosił mnie i Żonę do restauracji, w której jedliśmy wiele potraw, których nie próbowaliśmy wcześniej i pewnie już nie będziemy mogli spróbować. Nie umiałem na przykład jeść ostryg, więc zapytałem, jak to się robi. To było naturalne. Po prostu - zapytałem, choć jeszcze parę lat temu stresowałbym się i nie odważył na to, podglądając jak robią to inni.
Nie boję się śmieszności - moja wartość jest na tyle mocna, że umiem się z siebie śmiać.


Komentarze
Pokaż komentarze