Według naszych dzieci, jestem zrzędą. Oboje jesteśmy, narzekając na to, że nie zrobili porządku w pokoju, nie spakowali zmywarki, nie odkurzyli lub nie wyrzucili śmieci.
Z jednej strony, mogę zrobić to sam i czasem zdarza się, że robię. Z drugiej jednak, chodzi o pewną odpowiedzialność. Rozumiem bycie nastolatkiem i rozumiem inne problemy. Wiem jednak, że w momencie, kiedy pojechałem na studia, nauczyłem się tego, co chcę im przekazać.
Chodzi o odpowiedzialność za różne rzeczy. W tym przypadku - za swoje miejsce na świecie, które teraz, w tym momencie zajmują. Nie prowadzimy z Żoną hotelu ani przytuliska dla bezdomnych. Mieszkają w naszym mieszkaniu (dlatego mówimy do nich “goście”, jakby powiedział Piotr Bałtroczyk), karmimy ich i mają, co chcą. Taka transakcja.
Nie chodzi o finansową przemoc. Bardziej o pokazanie pewnych zasad i zrozumienia świata. Wskazanie kierunku.
Taki szok przyszłości zafundowali mi rodzice, gdy właściwie nie miałem żadnych obowiązków. Tymczasem oni umieją gotować, prać, sprzątać i wiedzą, że produkty w lodówce nie biorą się znikąd. Oni je noszą, bardzo często.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze