Boimy się rzeczy, których nie znamy. I to jest normalne, a wszyscy ci, którzy są otwarci na zmiany po prostu lepiej kontrolują strach.
Wiem, co mówię, sam taki jestem. Codziennie właściwie mierzę się z czymś czego nie wiem, nie znam, co wykracza poza moją strefę komfortu. Kiedyś, być może, podobało mi się to jakoś tam. Bardziej chyba bawiło, niż cieszyło.
Jednak - wcale nie jest to przyjemne, albo po prostu przestało mnie bawić. Albo przestało mi zależeć. Nie mam za wiele do odkrywania, a miałem mieć, gdy zaczynałem tę pracę. Może to wypalenie zawodowe, ale miało być o obawach. Właściwie, o nazywaniu.
Bardzo nie lubię być szufladkowany. Powinienem być statecznym panem w średnim wieku, być może. Ubierać się w garnitur i może jeszcze krawat, kilkanaście lat temu mi to imponowało. Lubię nosić kolorowe koszule i krótkie spodenki. Wciąż jestem zwolennikiem chodzenia bez skarpetek przez parę miesięcy w roku, bez przerwy. Z drugiej strony, jestem świadomy, że nie jestem już młodzieniaszkiem. Każdego dnia coś mi o tym przypomina. Najważniejsze, że wciąż udaje mi się umykać przed szufladką.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze