W którejś sali mityngowej widziałem hasło: Uczciwość podstawą trzeźwości. Było to gdzieś na początku mojej abstynencji, bo wtedy jeszcze próżno by mówić o trzeźwości. Choć wydawało mi się, że zrobiłem progres, jakiego nigdy nie doświadczyłem.
I tak było. Zrobiłerm niesamowity postęp w stosunku do tego, co było wcześniej, parę miesięcy wcześniej, zanim pojechałem do ośrodka odwykowego. Chodzi mi o to, że wydawało mi się, iż jestem nieco dalej, niż mi się wydawało.
Tak czy inaczej, zapamiętałem to hasło. Staram się być uczciwy, w stosunku do siebie przede wszystkim. Ojciec faworyzował mojego brata, dlatego ja próbuję traktować naszych Synów równo. Zauważam też, że posługują się moimi sformułowaniami, widzę czasem swoje zachowania w ich zachowaniach i to niekoniecznie takie, które w sobie lubię.
Zauważyłem jednak, że nie ściemniają. Gdy Starszy, który już jeździ na osiemnastki, spróbował alkoholu, powiedział mi o tym. Nie denerwowałem się tym. Powiedziałem, że jeśli chciałby kiedyś pogadać, jestem.


Komentarze
Pokaż komentarze