Często powtarzam, że nie wolę coś zrobić i tego żałować, niż żałować, że tego nie zrobiłem.
Gdy jest okazja - biorę. Gdy jest okazja - próbuję. Gdy jest okazja - działam. Uczę się, by brać życie jakie jest, nie rozmieniając go na drobne. Nie czekając, aż będę mógł wejść, cały na biało. Wchodzę, bo za chwilę mogą zamknąć drzwi.
Jedyne, co mnie powstrzymuje, to myśl, że mogę komuś zrobić krzywdę. Że mogę kogoś zranić. To dla mnie ważne, choć nie jestem lekarzem, po pierwsze: nie szkodzić. Myślę o tym, i podoba mi się, że się tym przejmuję. Cieszę się, że nie jestem wreszcie najważniejszy, a może raczej, że nie jestem pępkiem wszechświata.
Jestem fajnym facetem i to nie jest chwalenie się. Po prostu, czuję się fajny. To moja wartość, którą osiągnąłem przez siebie, nie dla siebie.
Możemy podać rękę, wstać musisz sam, powiada mój Przyjaciel. Możliwe, że coś w tym jest, lecz przyjemne jest poczucie wyciągniętej ręki.


Komentarze
Pokaż komentarze