Jesteśmy małżeństwem już prawie 20 lat. Samo w sobie nie jest to pewnie osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że moja ciocia parę lat temu obchodziła pięćdziesiątą rocznicę ślubu. Co w nas jest ciekawe, to fakt, że przez cały ten czas nie pokłóciliśmy się. Chodzi mi o taką prawdziwą kłótnię, awanturę na czternaście fajerek.
W małżeństwie trochę jak w piaskownicy, powiedział na naszym ślubie ksiądz. Nie chodzi o to, żeby było dobrze, a nie żeby było sprawiedliwie.
Nie pokłóciliśmy się przez ten czas, bo nie było o co. Oczywiście, mieliśmy kilka konflktów, zdarzało się nam podnieść na drugie głos. To normalne, bo życie bez konfliktów nie istnieje. Nie może być zbyt różowo, tylko słodko, miękko i grzecznie - byłoby to nudne. Dlatego nie dowierzam parom, które spijają sobie cały czas mleczko z dziubków, jeśli nie są na początku znajomości.
Zbyt wiele widziałem takich związków, które się rozpadły. Nie dlatego, że oni do siebie nie pasowali. Zwykle dlatego, że za bardzo chcieli pasować. Unikali konfliktów za wszelką cenę. Kiedyś też myślałem, że szczęście to picie sobie z dziubków. Ważne jest też, by nie wyrzekać się przy tym siebie. Co czasem oznacza konflikt.


Komentarze
Pokaż komentarze