Mam ogromne problemy ze snem. Właściwie, nawet nie ze snem samym w sobie, bardziej z zasypianiem.
Próbowałem wszystkiego. Najpierw myślałem, że chodzi o gonitwę myśli, bo o czymś zapomniałem w pracy, w życiu prywatnym lub pozapracowych projektach. Przygotowałem sobie listę, którą miałem zawsze pod ręką. W każdym miejscu, w każdej chwili, na każdym urządzeniu. Zapisywałem na niej wszystko, co wydawało mi się, że powinienem zrobić, przekładałem rzeczy, zaznaczałem te, które skończyłem.
Próbowałem też słuchać teorii mówiących, że nie powinienem używać żadnych elektronicznych urządzeń. Nie patrzeć w ekran. Tymczasem przewracałem się na łóżku tam i z powrotem.
Zacząłem więc czytać książki, na czytniku, żeby gasić światło. Czytałem, że to nie powoduje zmęczenia, bo ekran bardziej przypomina podświetlony papier. Myślałem, że gdy zmęczę oczy - zasnę w spokoju.
Niestety, wcąż zazdroszczę Żonie i Synom, którzy, widząc poduszkę już są w trakcie zasypiania.
Ja biorę leki, nieuzależniające leki antyhistaminowe, tylko wtedy, gdy następnego dnia wstaję rano do pracy. W weekendy, niestety przewracam się z boku na bok.
Notkę można również znaleźć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze