Dzięki Bogu nie rozmawiam o polityce. A jednak temat trafia mnie tak czy inaczej. Zwykle rykoszetem, gdy ktoś w okolicy rozmawia o wynikach. Martwi się, że nie wygra jego kandydat. Albo, co gorsza, obawia się, że wygra ten drugi, albo trzeci, co gorsza.
Mówię, że nie chcę o tym słuchać.
Dodatkowo, zastanawiam się, czym ten człowiek się przejmuje. To się przecież jeszcze nie stało. Dlatego bardzo się cieszę, że udało mi się pozbyć zamartwiania się tym co się stało i tym co się stanie.
Jeśli coś zrobiłem źle komuś, próbuję przeprosić. To nie jest zawsze łatwe, bo nie chodzi po prostu o powiedzenie tego słowa. Chodzi o to, żebym miał o tym przekonanie, a nie zawsze mi się udaje. Czasem potrzebuję chwilę się poprzekonywać, bo wciąż zdarza mi się zrzucać odpowiedzialność na innych. Potem próbuję naprawić to, co zrobiłem źle. Biorę się za to szczególnie szybko, jeśli zrobiłem coś nie tak w pracy.
Przyszłość powierzyłem Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję. Oczywiście, zdarza mi się przejmować, jak wypadnę, co będzie, lecz wtedy przypominam sobie o tym, że zawierzyłem Sile Wyższej w Kroku Trzecim. Zwykle pomaga. Jeśli nie, powtarzam to.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze