Dziś jest Międzynarodowy Dzień Dziecka. Niby rodziców już nie mam, więc, technicznie rzecz ujmując, nie jestem dzieckiem.
Tym niemniej, oprócz bycia alkoholikiem, jestem również dzieckiem alkoholika. Niektórzy powiadają, że nasze problemy zaczynają się w dzieciństwie i myślę sobie, że rzeczywiście, picie nie było celem, nie było chęcią. Było objawem jakichś niedoborów, które miałem głęboko w sobie. Braku czułości, a może tylko po prostu bardziej restrykcyjnego wychowania. Braku jakiegoś wzorca zachowań, jak na przykład rozmowy o różnych rzeczach, które były zakazane. Brzydkie. O których się po prostu nie mówiło, jak na przykład o seksie.
Mam w sobie te braki. Wiem, że tam są, tym samym wiem, że jest mi potrzebne dopieszczenie tego właśnie dziecka.
Na mityngach DDA, Dorosłych Dzieci Alkoholików, oni tak właśnie o sobie mówią. Nawet mają specjalną kartę praw dziecka.
Dorosłego dziecka, o które właśnie teraz, z okazji tego dnia życzę wszystkim, żebyście się zatroszczyli.
Ja próbowałem.


Komentarze
Pokaż komentarze