Wierzyłem kiedyś święcie w to, że są jakieś spiski. Wierzyłem, że jest jakaś organizacja, która kieruje działaniami na świecie. Kontroluje rządy, podsłuchuje obywateli, wpływa na kursy walut. Wierzyłem w różne rzeczy.
Oglądając z Żoną serial „Nie z tego świata” zacząłem obawiać się demonów. Bałem się, że diabeł jest wszędzie, ściga mnie, prześladuje, a świat jest wręcz przepełniony istotami, które jakoś na mnie dybią. Czemu właściwie na mnie? Wytłumaczenie nie było konieczne. W końcu uważałem się za dobrego człowieka, a jak powszechnie wiadomo siły zła zawsze prześladują tych dobrych.
Chroniłem bliskich, nie mówiąc im o tym, że w łóżkach umieszczam im modlitwy, które uważałem za amulety. Rysowałem symbole ochronne, tak żeby nie było ich widać. Rozsypywałem sól w drzwiach i oknach, żeby demony nie weszły tamtędy.
Dziś patrzę na to z nieco innej strony. Nieważne jak liczne są wrogie siły i nie jest ważne, jak mocno są zmobilizowane. Ważne, że ja mam swojego Boga, Jakkolwiek Go Pojmuję. Ważne, że mam Jego poparcie.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze