Nie twierdzę, że nie martwię się przyszłością. Nie twierdzę, że jestem wolny od trosk i tego, co zwykłe, codzienne i powszechne. Mówię o strachu, czy może nawet lęku, strach podobno jest konkretny.
Jestem dobrze przygotowany do prezentacji, a jednak czuję, że coś jest nie tak. Niby wszystko dopiąłem na ostatni guzik, a jednak wydaje mi się, że mogłem zrobić więcej.
Czasem chodzi o moją własną samoocenę. Czasem po prostu chodzi o zapomnienie, że jestem cząstką Wszechświata, jak gwiazdy i drzewa, mam prawo być tutaj. Czasem pewnie chodzi o to, że chciałbym, żeby coś było tak, a najlepsze dla mnie będzie, jak stanie się zupełnie inaczej.
To wszystko tylko to, co było i to, co będzie. Nie mam wpływu na to, co wcześniej, już minęło i mogę co najwyżej zmieniać konsekwencje, ich postrzeganie. To co się wydarzy, też jest, jak wierzę, podyktowane jakąś wyższą sprawą, jakimś mądrzejszym ode mnie rozumem. Powinno być prosto.
Wiem, że tylko tu i teraz mogę być szczęśliwy. Wiem, że gonienie króliczka to chemia. Wiem, że wizja złapanego króliczka - też. Wiem.
Notkę można również obejrzeć, w formie materiału na YouTube.,


Komentarze
Pokaż komentarze