Długi czas kontrolowałem swoje życie. Próbowałem przewidywać wszystkie aspekty swojego życia. I oczywiście, innych. Przede wszystkim innych. Bezceremonialnie, gdy mgłem, wpływałem na ich decyzje. Gdy nie mogłem, wkładałem maskę mistrza manipulacji.
Oczywiście, gdy coś nie wychodziło, a bardzo często nie wychodziło, bo nie jest możliwe trzymanie w garści wszystkich nitek, jeśli się nie jest Bogiem. Oczywiście, bardzo chciałem Bogiem być. Nawet pewnie wierzyłem, że jestem.
A potem oczywiście mialem zepsuty humor, bo przecież taki piękny był plan, a tu te wstrętne okoliczności. Czy cokolwiek innego.
Dziękuję dziś Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że odebrał mi tę paranoiczną obsesję.
Dziś wiem, że nie da się kontrolować choćby tego, jaka będzie pogoda, albo to, co zrobi ktoś inny.
Życie jest takie, jakie być powinno. Zrozumienie tej prawdy zajęło mi trochę, lecz, dzięki Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, dziś jestem wolny od wytyczania kierunków. Wystarczy, że mam swój, wytyczony przez Boga Jakkolwiek Go Pojmuję.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze