Łatwo jest zrzucać odpowiedzialność na innych. Na, bardzo często wyimaginowane, normy społeczne, moranle czy jakiekolwiek. Łatwo jest mówić, że powinienem coś. Że coś należy zrobić. Że tak właśnie trzeba. Albo tak należy.
Tylko to jest tak, że zostałem zaprogramowany. Ktoś mi coś powiedział, pokazał, wdrukował mi. To byli rodzice, mówiący, że to jest dobre, a to złe. Że tak jest dobrze, a tak nie. Tak “się robi”, a tak nie.
Na to ostatnie jestem bardzo uczulony. Szczególnie gdy słyszę na mityngach: się piło, człowiek się upił, i tym podobne. Byle wskazać kogoś innego i żeby tylko odsunąć od siebie podejrzenia. Nazywa się to w psychologii minimalizacją.
Dzięki Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, nie przejmuję się, gdy mnie o coś obwiniają. Jeśli jestem winny, czuję się winny, ale większość win wokół mnie to próba manipulackji na mnie.
Tak żebym się poczuł winny. A ja po prostu jestem odpowiedzialny, za to co robię. Nie za cały świat.


Komentarze
Pokaż komentarze