Na warsztatach, które prowadzę, z okazji rocznicy trzeźwości kupujemy sobie medal trzeźwości oraz rozdajemy opaski. Mam taką. Napis: Droga jest celem świeci w ciemności. Zawsze gdy to widzę, myślę sobie o Psalmie 23, tym słynnym cytatem: Choćbym szedł ciemną doliną.
Luibię tę myśl, że nie wiem, kiedy i gdzie kończy się moja droga. Wiem, że trwa. Myślę tylko o tym, żeby się nie zatrzymać. Żeby nie stanąć, nie osiąść na laurach, zapomnieć, że jest jeszcze tyle rzeczy do odkrycia. Tylu ciekawych ludzi do spotkania i tyle zdarzeń, które mnie zaskoczą.
Droga jest celem. Mam to samo z rozwojem. Nie chodzi tylko o duchowość, choć w tej wydaje mi się, że przeszedłem wiele. Gdyby to liczyć w kilometrach, pokusiłbym się o tysiące, porównując siebie z początku trzeźwienia: małostkowego, zakompleksionego, słabego. Chodzi również o umysł, który staram się ćwiczyć bardzo często, zmuszając go do wysiłku, każąc wykonywać dziwaczne zadania.
Zawsze jest coś jeszcze do zrobienia, zawsze coś do załatwienia. Do odkrycia.


Komentarze
Pokaż komentarze