Na pytanie z cytatu moja odpowiedź jest znana. Wolę spróbować i żałować tego, że nie wyszło niż żałować, że w ogóle nie spróbowałem.
Próbuję jednak zrozumieć tych, którzy zostali na brzegu. Nawet kiedyś im zazdrościłem tego spokoju. Są sobie nauczycielami, księgowymi, tłumaczami, lekarzami, strażakami i ich życie płynie powoli, spokojnie swoim rytmem. Zostają w swoim kręgu zainteresowań, swojej strefie komfortu i są z tym szczęśliwi.
Kimże więc jestem ja, by mówić im, że są gorsi ode mnie?
Czasem czuję się nieszczęśliwy, w rozumieniu bycia niepotrzebnym. Wykonuję pracę, której czasem nie widać efektów, bo na przykład zakończyła się tylko na etapie konceptu. Albo w rozumieniu bycia pod presją. Staram się poznać na tematach, których nie rozumiem i czasem kosztuje mnie bardzo wiele wysiłku zrozumienie tego.
Tym niemniej, na koniec dnia, myślę sobie, że wykonałem swoją pracę, jakkolwiek by była skromna. Przeszedłem jakiś krok w rozwoju, nie był prosty, więc tym bardziej go doceniam.
Wszystko mija.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)