Dawno temu czytałem W poszukiwaniu straconego czasu. Ta książka, czy właściwie, pierwsza część cyklu, bardzo wiele zmieniła w moim życiu. Chyba dzięki niej zauważyłem wiele szczegółów w moim otoczeniu, nawet próbowałem pisać jak Marcel Proust.
Nie mam w sobie tego talentu, prawdopodobnie i jestem za to wdzięczny, bo dzięki temu mam inny talent.
Myślę, że to właśnie wdzięczność za wszystko, co nas spotyka, nadaje życiu ton, sens i radość. Zobaczyłem to ostatnio, gdy pomyślałem sobie, że nasi Synowie nie wiedzą nawet, ile dla nich robimy. I na pewno nie spotka nas wdzięczność z ich strony, chyba że sami zostaną rodzicami i zobaczą. A jednak, pomyślałem, jestem wdzięczny za to, że są. Jestem wdzięczny, że są zdrowi, rozwijają się, są sobą.
Owszem, irytują mnie momentami. I znów, dostrzegam w sobie wdzięczność za to, że jestem w stanie nie wybuchnąć, jak to miało miejsce jeszcze niedawno. To też mi się wciąż zdarza, a ja jestem wdzięczny, że to dostrzegam, bo dzięki temu mam okazję dalej się rozwijać. Wciąż mam nad czym pracować.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze