Czasem mam takie momenty, że czuję się idealnie w tym miejscu, w którym powinienem być. Czasem zdarza mi się to częściej, czasem rzadziej.
Oczywiście, są też momenty takie, że czuję się kompletnie nie na miejscu, jak na przykład ostatnio, na imprezie firmowej. Jako że nie piję, nie mam o czym rozmawiać z ludźmi pod wpływem i obawiałem się, jak to będzie trudne do przeżycia. Czułem, że jestem nie na miejscu, między tymi wszystkimi ludźmi, których nie znam, bo wszyscy pracujemy zdalnie, w atmosferze radości i spokoju, choć codziennie narzekamy na pracę.
A jednak, zaczepiła mnie koleżanka, potem porozmawiałem z tym i owym. Wróciłem do hotelu późno, zmęczony, a jednak zadowolony.
Następnego dnia jednak wolałem nie zostawać.
Tak samo było na zjeździe z okazji zdania matury. Obawiałem się tego spotkania, nie widziałem tych ludzi jakiś czas. Przyjemnie rozmawiało mi się z kilkoma z nich. Wyszedłem, gdy muzyka zaczęła dudnić tak, że nie dało się rozmawiać.
Warto umieć rozróżnić kolację od popijawy.


Komentarze
Pokaż komentarze