W domu często się izoluję. Nie mamy niestety wielkiego domu, gdzie każdy ma swoją małą przestrzeń. Spędzamy czas w ogromnej części razem, a ja na przykład mam potrzebę zrobienia kursu, gdy moja Żona ogląda program czy film na telewizorze. Zakładam więc słuchawki i mam trochę własnej przestrzeni.
Oczywiście, mógłbym pójść do innego pokoju, w którym pracuję. Tylko że nie jestem w pracy. Tak próbuję oddzielać rzeczywistość. Poza tym, lubię spędzać czas z moją rodziną. Lubię siedzieć w jednym pokoju z Żoną, choć ja coś piszę na klawiaturze komputera, a Ona czyta książkę. Nie jesteśmy małżeństwem od wczoraj, wiele rzeczy już sobie powiedzieliśmy.
Poza tym mam takie doświadczenie, że na samym początku abstynencji wylądowałem w szpitalu. Nie na zwykłej sali szpitalnej. Wylądowałem na OIOMie, gdzie tylko pielęgniarki miały wstęp. Byłem zmuszony do spędzania czasu w łóżku, żadnego wychodzenia, żadnego wstawania. Leżałem więc, w ciemności sam. I kminiłem. I knułem. W pewnym momencie pomyślałem, że jest mi tak źle, że pójdę do tego dozownika płynu odkażającego i naleję sobie do kieliszka, w którym dostawałem leki i wypiję. Ciemność i samotność w ciemności są straszne. Dlatego nie lubię być samotny. Choć czasem lubię być sam.


Komentarze
Pokaż komentarze