Dziwne to słowo: pozytywność. Doszedłem jednak do wniosku, że to zupełnie co innego, niż "pozytywne nastawienie". Albo "pozytywne myślenie".
Nie chodzi tylko o świadomy poziom. Mogę myśleć pozytywnie, albo myśleć, że myślę pozytywnie. Może mi się też wydawać, że to pozytywne, aczkolwiek gdzieś tam, wewnątrz mnie coś się czai. Trudność, zmęczenie, niepokój. Może lęk. I moja cała pozytywność idzie w diabły.
Dlatego podoba mi się to słowo. Zawiera w sobie całkowitą i niezłomną jasność. Spokój. Ciepło, które się dzieje.
To musi przejść na poziom nieświadomości, a właściwie - podświadomości. Trzeba przekonać do tego siebie na dużo niższym poziomie niż proste, codzienne postrzeganie świata. Jestem człowiekiem technologii i lubię myśleć o tym jak o programie. Zostałem zaprogramowany dawno temu, teraz trochę hackuję ten program. Cyfrowy złodziej, używający słów jak kluczy. Przeprogramowanie.


Komentarze
Pokaż komentarze