24 obserwujących
80 notek
146k odsłon
  1065   0

PRZECIW SZEŚCIOLATKOM W SZKOLE

 Polska przedwojenna śmiała się z ustawy, w której znalazło się stwierdzenie, że rak jest rybą. Dziś taka metoda ustawodawcza stała się powszechna, czego przykładem może być ustawa o obowiązku szkolnym dla sześciolatków – na razie wobec sprzeciwów odroczonym. W myśl tej ustawy dzieci w tym wieku nadają się już do nauki szkolnej według programu przewidzianego dla pierwszej klasy.

Do szkoły mają iść sześcioletnie maluchy, a nawet nieco młodsze, gdyż dzieci z końca rocznika będą miały we wrześniu koło pięciu lat i dziewięciu miesięcy. A że się nie nadają? Nie szkodzi, władza wie lepiej i zadekretuje, co zechce.

Masowego sprzeciwu wobec poboru sześciolatków do szkoły rząd baczący na słupki sondaży nie może całkiem zlekceważyć, przeciwdziała więc propagandowo, za pieniądze podatników reklamując swoje koncepcje przez spoty i innymi metodami. Jednakże akcja „Ratuj maluchy" Fundacji i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców zebrała i przedłożyła blisko milion podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Referendum jako ryzykowne dla rządzących może się nie odbyć. Ale sześciolatki wciąż się do szkoły nie nadają.

Niektóre się nadają i tym mydli się ludziom oczy. Reguła jest jednak inna. Rodzice to wiedzą i dlatego do szkoły jest zapisywanych poniżej dwudziestu procent dzieci sześcioletnich. Część z nich niezbyt dobrowolnie, bo z powodu braku miejsc w zerówkach czy kosztów przedszkola.

Dlaczego nie?

W szkole trzeba będzie trzymać ołówek i pióro. To wymaga sprawności manualnej i psychomotorycznej. Doświadczeni nauczyciele zauważają, że przez dwadzieścia lat się ona pogorszyła. Może dlatego, że dzieci mają teraz mniej zadań i obowiązków. Dzieci gorzej kontrolują napięcie mięśniowe, trudniej im przychodzi zachowanie rytmu, planowanie ruchu ręką, chwyt trzema palcami, rozróżnianie prawej i lewej strony, koordynacja obu rąk, koordynacja przestrzenna. Wspomniana w podstawie programowej koordynacja ręki z okiem to za mało (zresztą oko dojrzewa do należytego postrzegania obrazu płaskiego koło ósmego roku życia; przedtem dzieci widzą przestrzennie, obwodowo – biologicznych procesów się nie przyspieszy!). Problemy z tej dziedziny występują u siedmiolatków, a co dopiero u młodszych.

W szkole trzeba będzie mówić i kojarzyć mowę z pismem. Wymowa sześciolatka jest przeważnie wadliwa, co go zawstydza i znacznie utrudnia naukę poprawnego pisania. Z punktu widzenia logopedycznego do szkoły iść jeszcze nie powinien. W wieku siedmiu lat takie problemy ma już sporo mniej dzieci.

Dziecko sześcioletnie, nawet po przedszkolu, nie doszło jeszcze do umiejętności społecznych potrzebnych do funkcjonowania w sporej klasie szkolnej i rywalizacji. Może mieć poważny problem z pracą w grupie, co pogorszy wyniki. Towarzystwo starszych na przerwie i w świetlicy często zwiększa poczucie zagrożenia. Tego rodzaju problemy po „reformie" jeszcze się zaostrzą. Dziecko sześcioletnie jest zbyt wrażliwe i zmienne emocjonalnie, żeby uczyć się w szkole w systemie klasowym, usiedzieć od dzwonka do dzwonka, przyjąć szkolne wymagania. Gorzej znosi hałas, tłum i ruch na przerwie. A z tych wszystkich powodów już na początku może się zniechęcić do szkoły, i to na długo.

Szkoły w Polsce nie są przystosowane do potrzeb sześciolatków z powodu stanu sanitarnego, zatłoczenia, hałasu, przeciążonych świetlic itd. Potwierdził te zastrzeżenia raport NIK. Na domiar złego z braku przedszkoli zerówki trafiają do szkół i jeszcze o rok mniejsze dzieci męczą się w złych warunkach szkolnych.

Program szkolny został w całości skonstruowany w oparciu o możliwości dzieci siedmioletnich, a w klasach wyższych odpowiednio starszych. Dziesięciolatek po trzeciej klasie napisze więc tekst z wstępem i zakończeniem oraz poprawny list – dziewięciolatek raczej nie. Na to sztuczne przyspieszanie zareagowali tylko niektórzy biskupi, słusznie przenosząc Pierwszą Komunię na trzecią klasę.

Licząc się z tym, uproszczono program klasy pierwszej, ale tylko miejscami. Inne zagadnienia są nadal za trudne dla sześciolatków, a czasem, przy języku polskim, nawet dla siedmiolatków. Całość jest niezbyt spójna, a zresztą nie da się zrobić dobrego programu dla dzieci różniących się wiekiem o półtora roku i więcej, a takich klas jest teraz dużo.

 

Pozory na tak

Jeszcze najlepiej dzieci młodsze wypadają pod względem umysłowym, co wynika z coraz większej ilości docierających do nich informacji. Wobec słabości rozwoju emocjonalnego i społecznego nadmiar wiedzy może być i bywa problemem dla malucha. Dzieci więcej wiedzą, owszem, ale sobie nie radzą z tym, co do nich dociera.

Jednakże znaczna część dzieci i tak nie jest dość rozwinięta umysłowo, żeby należycie opanować program pierwszej klasy, choć ten nie jest przesadnie ambitny. Czytanie i pisanie, a już zwłaszcza ze zrozumieniem, jest czynnością złożoną i trudną, czego wykształcony dorosły zupełnie nie czuje. Małe dziecko może się uczyć, ale przez zabawę, nie przez podręczniki obecnego typu i testowe sprawdziany.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale