Blog
Daleko blisko
Wojciech Sadurski
Wojciech Sadurski prawnik, publicysta, pracuje...
132 obserwujących 435 notek 1437988 odsłon
Wojciech Sadurski, 20 lipca 2007 r.

Król Maciuś I o Unii Europejskiej

Najlepszym argumentem przeciw monarchii, jaki mi w tej chwili przychodzi do głowy w aktualnej debacie na terenie Salonu24 na temat „monarchia v. republika”, jest osoba pana Adama Wielomskiego, który ostatnio zstąpił z zachowawczo-monarchicznych wyżyn do internetowego plebsu i zaszczyca nas regularnie swymi Refleksjami. Ponieważ, jak już kiedyś napisałem w hołdzie z okazji Jego wkroczenia do Salonu, każdy Monarchista (a zwłaszcza tak prominentny jak Pan Wielomski) jest potencjalnym Królem, przeto i stan umysłu, reprezentowany we wpisach Zachowawczego Monarchisty, może – moim zdaniem – stanowić skuteczne ostrzeżenie dla tych, którym rozczarowanie ustrojem demokratycznym może podyktować preferencję na rzecz monarchii. Uważajcie, Szanowni Państwo, jest oczywiście jakaś szansa, że Królem stanie się ktoś taki jak pan dr Konstanty Radziwiłł, ale co zrobicie, jeśli padnie na Pana Wielomskiego?  

W ostatnim swym wpisie zachowawczo-monarchiczny prezes podzielił się z nami m.in. taką oto myślą, przy okazji utyskiwania na wyniki ostatniego szczytu Unii Europejskiej: 

co gorsza, UE nabędzie osobowość prawną, a więc przekształci się w PAŃSTWO”. 

Jest to myśl bardzo ciekawa, zwłaszcza dla studentów prawa, poczynając mniej więcej od drugiego roku studiów.  

Zostawmy wszakże miłościwie Pana Wielomskiego (choć jeszcze do niego, przez grzeczność, wrócimy pod koniec tego wpisu). Podobną opinię wyrażać mogą inni komentatorzy, mający nad Panem Wielomskim tę moralną przewagę, że myśli swych nie wyrażają poprzez apodyktyczne stwierdzenia, narażając się w ten sposób nieuchronnie na śmieszność, ale w dobrej wierze wyrażają własne wątpliwości. Oto np. jeden z Komentatorów pod wpisem Pana Wielomskiego, o sympatycznym (a w każdym razie smacznym) nicku Smakoszek, zadał mi bezpośrednio następujące pytanie: „Profesorze Sadurski, a czym staje się związek państw mających osobowość prawną? Jutrzenką o poranku, czy jednak superpaństwem”? 

Odpowiadam „Smakoszkowi” z chęcią, a jeśli Pan Wielomski czegoś się z tego przy okazji nauczy, to będzie dodatkowo stąd korzyść, bo jak wiadomo, na naukę nigdy nie jest za późno, no chyba że już zostało się tym królem.   

Pojęcie osobowości prawnej międzynarodowych organizacji jest od wielu już lat przyjęte w prawie międzynarodowym – liczne międzyrządowe organizacje albo same sobie (za zgodą państw członkowskich, rzecz jasna, bo inaczej nie mają jak) przydają osobowości prawnej, albo uzyskują ją, w oczach państw, na mocy unilaterlnych decyzji tychże państw. Nie stają się w ten sposób, rzecz jasna, ani państwami, ani tym bardziej super-państwami, ani nawet „jutrzenką o poranku”, ale nabywają w ten sposób technicznej możliwości zawierania międzynarodowych umów i wchodzenia w prawne relacje, dla których potrzebna jest tzw. „osobowość prawna”. Osobowość prawna nie jest bowiem niczym innym, jak pewną fikcją, wymyśloną na potrzeby prawa, że oto jakiś podmiot traktowany jest jako mający swą własną tożsamość – ale tylko na użytek owych prawnych relacji.

O tym, że nie ma żadnego związku między osobowością prawną a panstwowością świadczyć może fakt, że cały szereg międzynarodowych organizacji ma „osobowość prawną”, co wszakże nie oznacza, że stały się one przez to jakimiś super-państwami: ta osobowość prawna potrzebna jest im wyłącznie do określonych, ograniczonych celow, związanych z zadaniami tychże organizacji. Wynika to stąd, że jak orzekł w słynnym wyroku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, przyjęcie, że jakiś podmiot ma osobowość prawną w prawie międzynarodowym nie oznacza wcale, że ma on dokładnie ten sam status, co jakikolwiek inny podmiot (wyrok z 11 kwietnia 1949). Uznana w tym wyroku została osobowość prawna ONZ, rozumiana jako fakt, że „ONZ jest podmiotem prawa międzynarodowego i jest w stanie posiadać prawa i obowiązki międzynarodowe, a także ma możliwość obrony swych uprawnień przez wysuwanie roszczeń międzynarodowych”. Osobowość prawna ONZ została w ten sposób usankcjonowana przez samą ONZ (której instytucją jest MTS), ale także niezależnie została uznana przez wiele państw – m.in. Stany Zjednoczone (które mogą uznawać prawną podmiotowość międzynarodowych organizacji na podstawie ustawy „International Organizations Immunity Act” z grudnia 1945). Nie sądzę, by ktoś poważnie wyrażał obawę, że z tego powodu ONZ stała się super-państwem - podobnie zresztą jak cały szereg innych organizacji międzyrządowych, majacych na potrzeby realizacji swych działań podmiotowość międzynarodową, jak np. UNESCO, FAO, WHO i wiele innych. 

Przechodząc teraz do Unii Europejskiej, samo pojęcie UE dotychczas obejmowało zarówno Wspólnotę Europejską (czyli organizację wspólnego rynku, mówiąc najkrócej) jak i dwa inne tzw. filary współpracy: dotyczące współpracy strategiczno-międzynarodowej i współpracy w dziedzinie prawnej, sądowej i policyjnej. Otóż trzeba zauważyć, że Wspólnota Europejska (wcześniej: EWG) miała i ma osobowość prawną – podobnie zresztą jak Euratom. Nadanie teraz Unii podmiotowości prawnej wynika z faktu, że cały ten skomplikoway system „trzech filarów” zostanie zastąpiony jednolitym pojęciem Unii. Nie znaczy to jednak, że system podejmowania decyzji tzw. wspólnotowy zostanie zastosowany do wszystkich dziedzin, którymi Unia się zajmuje. Podział na kategorie, w których decyzje podejmowane są większością kwalifikowaną i te, gdzie wymagana jest jednomyślność, zostanie zachowany. Natomiast nie bedzie już rozróżnienia między Wspólnotą i Unią (słowo Wspólnota zniknie ze słownika), a zatem logiczne jest, że Unia zostanie wyposażona w taką samą podmiotowość prawną, jaką obecnie ma Wspólnota. Dzięki temu, będzie mogła (podobnie, jak może obecnie Wspólnota) zawierać np. umowy międzynarodowe, stać się sygnatariuszem Europpejskiej Konwencji Praw Człowieka itp. W niczym nie zmieni to jej aktualnych kompetencji, bowiem jej prawna podmiotowość bedzie skuteczna tylko w granicach jej kompetencji, przyznanych Unii dobrowolnie i jednomyślnie przez państwa członkowskie. 

Ot, i cała tajemnica. Muszę przeprosić wszystkich za ten raczej nudny wykład prawniczy, ale jak wszystkim wiadomo, aby odeprzeć jedną dyrdymałę, dającą wyrazić się w krótkim zdaniu, czasem trzeba kilku akapitów. Świat nie jest bowiem tak prosty, jak to się czasem wydaje, zwłaszcza monarchistom. 

Zresztą nic z tego, co tu napisalem, nie stanowi obrony Unii Europejskiej. Można do niej mieć rozmaite zastrzeżenia, a nasza wspólnota Salonu24 grupuje zdaje się więcej oponentów niż zwolenników. Chodzi tylko o to, by debata na temat Unii Europejskiej toczyła się w oparciu o fakty; by wyrażać swe opinie i obawy powołując się na argumenty realne, a nie wydumane, typu „Skoro osobowość prawna – to super-państwo”. 

Jest to też ostrzeżeniem przeciwko tym, którzy swą niewiedzę starają się zatrzeć apodyktycznością sądów. Panu Wielomskiemu zaś sugeruję, by – póki co – wyrażał się publicznie na inne ciekawe tematy, związane z monarchią, jako to: kształt korony, tronu i jabłka królewskiego, ewentualnie nawet berła. Jest zupełnie niewykluczone, że w tych dziedzinach ma nam coś całkiem ciekawego do powiedzenia, przeto jego kolejnych wpisów oczekuję z pewnym zainteresowaniem.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autorka Droga i Szanowna Pani Przez stara sympatie zamieszczam komentarz, choc generalnie nie...
  • @Autor Wariactwo nt falszerstw ma charakter profilaktyczny. Nie chodzi o wybory samorzadowe, ale...
  • @Autor W Salonie24 juz nie pisze. Moj staly blog jest obecnie w portalu naTemat.pl. O sprawie...

Tematy w dziale