Blog
Daleko blisko
Wojciech Sadurski
Wojciech Sadurski prawnik, publicysta, pracuje...
132 obserwujących 435 notek 1437988 odsłon
Wojciech Sadurski, 30 września 2012 r.

Marsz warszawski

W odróżnieniu od fali protestów i demonstracji, jaka przelała się przez Europę Zachodnią w ostatnich dniach (i jaka, niewątpliwie, przelewać sie tam będzie jeszcze przez kolejne tygodnie i miesiące), sobotnia demonstracja warszawska nie była skierowana przeciwko jakiejś konkretnej polityce rządu, wobec której – słusznie lub nie – greccy czy hiszpańscy demonstranci oponują. To znaczy – między innymi były w Warszawie także wątki ekonomiczno-socjalne, sprowadzające się do ubolewania nad tym, że jedni mają mało a inni dużo – ubolewania, które chyba potwierdza dość jednoznaczną opinię redaktora Tomasza Wróblewskiego (a zatem redaktora naczelnego gazety nie wyróżniającej się nadmierną krytyką PiS-u), wyrażoną w sobotniej Rz, że Jarosław Kaczyński jest politykiem socjalistycznym.

http://www.rp.pl/artykul/61991,937520-Polityka-pod-lewicowym-sztandarem.html

Dodałbym – o tyle, o ile w ogóle ma spójny program ekonomiczno-socjalny, co do czego jestem jeszcze mniej przekonany PO niż PRZED debatą ekonomistów, w czasie której, jak wynika z relacji, Prezes głównie przysłuchiwał się. Ale to już dobre prawo opozycji, by mieć taki oto program, że podatki powinny być mniejsze, wydatki na cele publiczne -  wyższe, przedsiębiorczych biznesmanów należy promować, zaś biedni powinni mieć na tyle lepiej, by żaden Paprykarz nie musiał jęczeć do kamer: “Jak żyć?”

Wracając do demonstracji warszawskiej: różnica generalna między nią a różnymi demonstracjami na Zachodzie Europy jest taka, że podczas gdy tam główne hasła dotyczyły konkretnych polityk gospodarczych, o tyle u nas główne, zasadnicze i jednoznacznie wyeksplikowane hasła dotyczyły ubolewania nad tym, że niewłaściwa partia jest u władzy, co jest traktowane jest jako dowód ułomności polskiej demokracji. Główne hasło demonstracji “Obudź się Polsko” znamionuje przekonanie, że gdyby tylko wszyscy głosowali w stanie pełnej świadomości, a nie jakiegoś narzuconego im snu, maligny czy pomroczności, to u władzy zawsze byłaby jedyna partia na to zasługująca, a mianowicie PiS. Wtedy też zaistnieje demokracja właściwa, taka oparta na prawdzie i wierze, gdyż dla trzech liderów demonstracji sobotniej: Jarosława Kaczyńskiego, Tadeusza Rydzyka i Piotra Dudy, oczywiste jest, że demokrację w Polsce poznaje się po tym, że rządzi PiS.

Skoro ludzie jednak głosują jak głosują i niewiele wskazuje na to, by np. Jarosław Kaczyński wyprzedzał w rankingach radykalnie Bronisława Komorowskiego, zaś PiS – Platformę, fakt niesprawowania władzy przez PiS i Jarosława Kaczyńskiego znamionuje defekt demokracji wyjątkowo uporczywy, skoro partia ta zaliczyła już kolejno sześć zwycięstw wyborczych wyłącznie moralnych.  Należy wiec właśnie w imię demokracji temu zaradzić, ale urna wyborcza nie stanowi obiecującej drogi do zwycięstwa politycznego, a nie wyłącznie moralnego, jak było dotychczas. Mówienie o “premierze pozaparlamentarnym” (czyli, jak rozumiem, niezależnym od aktualnej większości parlamentarnej, gdyż takowa żadnego kandydata Jarosława Kaczyńskiego przecież nie wybierze) wpisuje się w taką właśnie narrację pogardy dla mechanizmów demokracji.

W taki oto sposób zarysowuje sie prawdziwy kontrast między demonstracją warszawską a demonstracjami w Atenach czy innym Madrycie; podczas gdy te ostatnie są normalnym uzupełnieniem mechanizmów demokratyczno-parlamentarnych metodami uliczno-placowymi, to treści demonstracji warszawskiej były zasadniczym odrzuceniem demokracji, a nie jej uzupełnieniem. Nie mówię, że każdy jej uczestnik takie antydemokratyczne przesłanie podzielał: niezwykle szeroki zakres haseł, od typowych rewindykacji związkowych, poprzez krytykę “cenzury” aż po “To był zamach” lub modlitwę (jak przeczytałem w pewnym protalu prawicowym: „Organizatorzy zaznaczali, że Marsz ma charakter modlitewny”) -powoduje, że każdy mógł sobie coś tam znaleźć. Ale trzech liderów demonstracji wyraziło głęboką niechęć do demokracji opartą na żalu, że przy zachowaniu tradycyjnych metod demokratycznych PiS-owi nie udaje się dojść do władzy, bo ludzie śpią i nie dają się obudzić. Stąd właśnie: Obudź się Polsko! Demokrata stara się przekonać inaczej myślących, ale autokrata uważa, że należy ich obudzić do prawdy, krzycząc odpowiednio głośno, bo fakt, że mają inne poglądy (i głosują na niewłaściwa partię) jest dowodem spania, zaś demokracja oparta na głosach ludzi śpiących nie jest rzecz jasna zupełna.

A stawiając kropkę nad i: głównym przekazem demonstracji jest głęboka frustracja, że PiS-owi nie udaje się zdobyć władzy jedyną metodą, zgodną z zasadami demokracji, a mianowicie przez przekonanie większości wyborców do swojej polityki i przywództwa, a skoro nic się nie zapowiada na to, by miało to zmienić się w najbliższych wyborach, demonstracja ta była jednym wielkim jękiem zniechęcenia do demokracji, że nie daje ona władzy tym, którzy uważają, że najbardziej na nią zasługują.

Nie znaczy to, że ci trzej liderzy a także ich akolici nie powinni mieć prawa do takich demonstracji. Wprost przeciwnie: piękno demokracji polega m.in. na tym, że także jej oponenci mają prawo swe hasła głosić. Ale też i na tym, że można publicznie im tę niechęć do klasycznej demokracji wypominać. Co niniejszym czynię. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autorka Droga i Szanowna Pani Przez stara sympatie zamieszczam komentarz, choc generalnie nie...
  • @Autor Wariactwo nt falszerstw ma charakter profilaktyczny. Nie chodzi o wybory samorzadowe, ale...
  • @Autor W Salonie24 juz nie pisze. Moj staly blog jest obecnie w portalu naTemat.pl. O sprawie...

Tematy w dziale