Czy ktoś z Państwa kojarzy tę liczbę. Mnie od kilku dni będzie jednoznacznie utożsamiać się z jednym faktem. Jakim? To za chwilę. Na początek niech to będzie zagadką.
Czego może być osiem tysięcy? Na przykład 8 tysięcy mieszkańców Połańca, miasteczka w południowo-wschodniej części województwa świętokrzyskiego. A może chodzi o 8 tysięcy nauczycieli, którzy wraz z początkiem obecnego roku szkolnego straciło pracę? Czyżby chodziło o to, że JP Morgan, jeden z największych banków na świecie, zwolni 8 tys. swoich pracowników? Też nie. No to jeszcze jedno zdarzenie. Do policyjnej celi trafiła 55-letnia kobieta, która zatrudniona była do opieki nad dwojgiem starszych osób. Jest ona podejrzewana, że dodatkowo i systematycznie „wypłacała” sobie premie, łącznie ponad 8 tysięcy dolarów, za które m. in. wyremontowała swoje mieszkanie. Grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności. Inny problem ma informatyk Maciek z Warszawy. Skarży się na jednym z portali, że zarabia miesięcznie 8 tysięcy, ale nie jest ze swojej pracy zadowolony, bo większość czasu się nudzi. 8 tysięcy może też zarobić uczestnik jednego odcinka aktualnej edycji „Tańca z gwiazdami”. No i na koniec jeszcze jedna magiczna rzecz. Najwyższe góry świata to przecież 8-tysięczniki.
Można by jeszcze znaleźć kilka innych przykładów z liczbą 8 tysięcy. Ale mnie wcale nie dziwi informacja o miejscowościach zamieszkałych przez 8 tysięcy ludzi. Bardziej bulwersuje mnie fakt, że mało kogo obchodzi los 8 tysięcy nauczycieli czy bezrobotnych pracowników innych sektorów. Również fakt oszukania kogoś na 8 tysięcy dolarów, w zestawieniu z oszustami na milionową skalę też wydaje się mało istotny. A jeśli ktoś uczciwie zarabia 8 tys., to też w tym nic szczególnego.
Zbulwersowała mnie za to inna wiadomość, jaką podały media w zeszłym tygodniu. Oto 8 tys. osób w Polsce w zeszłym roku zostało niesłusznie skazanych. Rzecznik prokuratury pytany na tę okoliczność, lekceważył problem, wskazując że to stanowi zaledwie 2% prowadzonych spraw. Nie widział też możliwości, by prokuratorzy popełniający błędy mieli za nie odpowiadać, bo przecież wtedy nie mieliby odwagi prowadzić swoich spraw. Zaiste filozofia godna kazuistyki prawniczej. Wiele w ostatnich czasach było przykładów tych niechlubnych postępowań prokuratorskich. Dużym echem odbiła się też premiera filmu „Układ zamknięty”. Niesłusznie oskarżeni bohaterowie tego filmu wyszli z więzienia po 9 miesiącach, a minęło już 6 lat i dalej sądzą się o odszkodowanie. Oczywiście firmy i interesy, które wcześniej prowadzili całkowicie upadły. Wyobrażam sobie ile nieszczęść kryje się za tą liczbą 8 tysięcy osób. Przecież nawet żadne pieniądze nie są w stanie przywrócić utraconej godności, poniżenia i upodlenia człowieka. Oczywiście mylne wyroki zapadają nie tylko w Polsce. U nas jednak, jak mówią różne raporty, długa jest droga do zadośćuczynienia ludziom, bo sądy traktują takie sprawy po macoszemu, a odszkodowania, które wypłaca Skarb Państwa są zdecydowanie za niskie.
Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy, że skala pomyłek sądowych może być tak olbrzymia. Zacząłem się zastanawiać, czy oby na pewno żyję w państwie prawa, państwie demokratycznym czy też w kraju gdzie można tak łatwo zniszczyć czyjeś życie?
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze (3)