Kto ma choćby zielone pojęcie o polskiej historii przyzna, że wojnę polsko-polską wywołali jakieś 70 lat temu komunisci, głównie pochodzenia żydowskiego, przy pomocy swych towarzyszy z najbliższego nam Wschodu, wtedy nazywanego Zwiazkiem Socjalistycznych Republik Sowieckich, a kilkadziesiąt lat poźniej słusznie nazwanego Imperium Zła. Zniszczyło ono fizycznie co najmniej 50 mln. własnych obywateli, walnie przyczyniło sie do wywołania II Wojny Światowej, okupowało później przez niemal 50 lat kilkanaście krajów Europy Środkowej i Wschodniej, zarażając swoimi anty-wartościami setki milionów ludzi w sferze bezposrednich wpływów, i jeszcze większe ilości - poza jego granicami.
Dziedzictwo tego Imperium jest ciągle żywe, a jego nosiciele znajdują się wciąż pod opieka i ochroną europejskiej i światowej cywilizacji.
Ostatni etap wojny polsko-polskiej, ktora przybrała otwarty charakter w latach 1980-81,w epoce I Solidarności, trwa od roku 2005, tzn. od chwili zdecydowanego zwycięstwa wyborczego tych partii, które wówczas były uznawane za prawicowe. W następnych latach okazało się, że jedna z tych partii, Prawo i Sprawiedliwość, podjęła próbę zaawansowania, posunięcia do przodu, anty-komunistycznej rewolucji i osłabienia pozycji byłych (?) komunistów i ich klientow (Układu), natomiast Platforma Obywatelska przeszła na pozycje konserwowania, ochrony i obrony obozu post-komunistycznego.
Intencje i program tego drugiego ugrupowania najjaśniej wyrazili dwaj jego przedstawiciele: Radosław Sikorski i Stefan Niesiołowski.
Pierwszy z nich, pretendent do roli Prezydenta III RP, w czasie quasi-kampanii rzucił hasło "Dorżnięcia watahy", co w tamtym momencie oznaczało eliminację, także fizycznej, z polskiej sceny politycznej PiS i zwolennikow tej partii, tzn. jakichś 30-40% aktywnych obywateli.
Drugi z tych panów, przez długi czas vice-marszałek Sejmu III RP, wzywał wielokrotnie i publicznie do "wykasowania" PiS-owców, a więc do takiej czy innej ich eleminacji jako głównego członu realnej, prawdziwej opozycji.
Sądzę, że wezwania obu tych panów mogą być uznane za wezwania do ludobójstwa lub, co najmniej, do terroru politycznego!
Sadzę, że od tej chwili powinniśmy, tak samo jak starożytny Katon, systematycznie i publicznie, domagać się usunięcia tych dwóch panów z polskiej sceny publicznej.
Pierwszy z nich powinien byc postawiony za swoje słowa przed Trybunałem Stanu i, mam nadzieję, skazany za wezwania sprzeczne z duchem i literą Konstytucji RP, co najmniej na zakaz publicznych wypowiedzi.
Jesli chodzi o drugiego, to powinien za całokształt swych wypowiedzi zostac przebadany przez własciwą, państwową komisje psychiatryczną, co zapewni ulokowanie jego w "psychiatryku". W najgorszym przypadku powinien być prawnie pozbawiony praw do publicznych wypowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)