To, co się dzieje na polskiej scenie publicznej, i z czym się już Polacy oswoili i pogodzili - to prawdziwa żenada. Kilka drobnych przykładów z ostatnich tygodni.
Wybrano nowego szefa kilkuprocentowej, post-prlowskiej partii, kiedyś nazywanej ZSL, a obecnie - PSL; partii, niestety, pozostającej w koalicji z PO i sprzężonej z tą ostatnią układem interesów i wzajemnego szantażu. Wszystkie media "nadają", że ten "nowy" jest świetnie przygotowany do pełnienia jednych z najważniejszych funkcji w Państwie - a on przez kilka tygodni pokazuje, że do niczego nie był i nie jest przygotowany. Wreszcie, po długim i cennym czasie, ulega presji, choć z ociąganiem. Czego dobrego można się po nim spodziewać?
Inny przykład - znany europoseł tzw. lewicy, słynący z knajackich zachowań i takiegoż dyskursu - w Parlamencie Europejskim bezkarnie nazwał konstytucyjne służby III RP "uzbrojonymi bandami" - porzuca tę "lewicę" by zająć lepsza pozycję przed kolejnymi wyborami do PE. Większość ważnych komentatorów, polityków i publicystów, na czele z pewną blondynką, córeczką SB-ka, pochyla się z wielką troską nad tym, za przeproszeniem, "politykiem", który z niczego dobrego w polskiej polityce nie zasłynął. Już czwarty dzień toczą się debaty nad przyszłymi losami faceta, który prezentuje styl "polskiego Putina", wypracowany" i demonstrowany jeszcze w czasach Mojżesza polskich "komuchów", gdy całował na klęczkach ziemię kaliską, naśladując Polskiego Papieża...
Kolejny przykład - J.Kaczyński wezwał polityków, polskich i niemieckich, do budowania bardziej symetrycznych stosunków pomiędzy dwoma państwami, a równocześnie do rozciągnięcia konstroli właścicielskiej, państwowej i/czy prywatnej, nad niegdyś polskimi bankami i polsko-języczną prasą. Okazuje się, że powiedzenie "uderz w stół, a nożyce się odezwą" natychmiast się aktualizuje w dyskursie mediów tzw. "mętnego nurtu", z TVP i TVN na czele. Trwa powszechne ujadanie rzekomo polskich mediów na wypowiedzi J.Kaczyńskiego. Już nikt nie pamięta, jak kilka tygoidni temu niejaka Merkel, Pani kanclerz RFN, wystawiła polskich polityków, z premierem Tuskiem na czele, do wiatru w trakcie negocjacji dotyczących podziału Funduszy Europejskich. Tzw. polscy dziennikarze są w Polsce najlepszymi rzecznikami interesów Jej państwa - nie odpuszczają polskim "nacjonalistom"; "V Kolumna" działa natychmiast i jakby na rozkaz czy zawołanie...
Skąd my to znamy? Tzn. ci, którzy znają historię Polski, także tę z lat 30-tych XX wieku...
I na niemal wszystkich kanałach: J.Oleksy, W.Cimoszewicz, L.Miller, J.Palikot, M.Siwiec itp. - najwybitniejsiprofesorowie" nauczający nas "polskiej racji stanu", dniem i nocą...
W tzw. międzyczasie wykastrowano najlepszy polski tygodnik polityczno-kulturalno-obyczajowy, "Uważam Rze...".
No i do tego jeszcze prokuratorzy czyniący wielki wysiłek aby zdezinformować polską opinię publiczną.
Jak mówił poeta: jak na jeden miesiąc - i jak na "europejska demokrację" - "nic a jakże dosyć"!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)