Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
333
BLOG

Kilka słów o prawdzie, słuszności i ...bezczelności

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 5

 

Kilka słów o prawdzie, słuszności i... bezczelności.

 

Nowy-stary temat zacznę - co czynię rzadko, bo wolę stawiać pytania - od kategorycznego stwierdzenia:

Różne tragedie i dramaty dzisiejszej Polski biorą się nie z tego, że w tej Polsce "dzieje się tyle Zła", bo dzieje się ono na tzw. "całym świecie" - "Zło czai się wszędzie" - jak mówił tytuł znanego filmu"; nie tak dawno np.objawiło się w naprawdę szczęśliwej Norwegii, kraju, w którym ludzie są rzeczywiście równi, nawet fizycznie, bo tam tzw. dobra i usługi publiczne są zarówno wysokiej jakości, jak i dostępne dla wszystkich obywateli.

Tragedie i dramaty rozpowszechniają się tam - i tak dzieje się w dzisiejszej Polsce - gdzie Zło jest traktowane jako coś "normalnego", gdzie się je ignoruje lub po prostu się jego istnieniu zaprzecza, nie szuka się, nie wskazuje - ze strachu przed "możnymi tego świata" - i nie skazuje, szybko,sprawnie, sprawiedliwie i bezwzględnie,  ludzi za nie odpowiedzialnych, co w rzeczywiście normalnych warunkach pozwalałoby eliminować ze sceny publicznej tych ludzi i ograniczyć coraz bardziej powszechną obecność zła.

Poniżej podaję ilustracje i analizuję dowody na uzasadnienie tej oczywistej prawdy.

Wczorajsza prasa doniosła, że reżyser Grzegorz Braun jest poszukiwany przez policję pod pretekstem podjęcia próby sfilmowania tego, co się działo na...pewnym cmentarzu. I, o dziwo, nie było to spotkanie działaczy PO i biznesmanów. Wcześniej, przez długi czas był on przedmiotem ataków prasy mętno-streamowej za wypowiedź, w której mówił o tym, co należałoby zrobić aby ograniczyć wpływy tejże prasy w Polsce i stworzyć warunki do naprawy Rz-plitej.

Przyszło mi do głowy, czy przypadkiem ów bardzo groźny i szkodliwy osobnik nie mógł znajdować się pod wpływami  liderów i propagandystów PO, od lat  nawołujących do "dorżnięcia watahy", "wykasowania" członków pewnej partii , "wyrwania chwastów", "przecięcia wrzodu" i "wypatroszenia" pewnego przywódcy politycznego.

I dlaczego policja ani Prokuratura nie poszukuje tych  "bardzo ważnych osób" (VIP) i propagandystów rządzącej partii, nawołujących w mediach elektronicznych, docierających do milionów widzów i słuchaczy, aby "dorżnąć", "wykasować", "wyrwać" czy "rozciąć" jakąś kategorię ich przeciwników oraz "wypatroszyć" ich lidera.

Takie VIP-y czynią to zresztą notorycznie (Niesiołowski, W.Kuczyński, J.Palikot) lub sporadycznie (R.Sikorski, J.Lityński) - ale zawsze publicznie - ale jak dotychczas nie spadł im przysłowiowy włos z głowy, a nawet nie słyszałem by ich szefowie, byli lub aktualni, choćby ich upomnieli...

Stawiam kwestię ich bezkarności kolejny raz - bo pisałem już o niej kilka miesięcy temu -  w jednym z pierwszych moich wpisów do blogu; i będę ją powtarzał aż do skutku.

Bo to nie jest kwestia etyki czy estetyki, to sprawa prawno-konstytucyjna; bo w świetle Konstytucji III RP osobnicy nawołujący do "kasowania" całych kategorii współobywateli (członków wspólnoty Radia Maryja,członków i zwolenników PiS, przedstawicieli Episkopatu Polski, Instytutu Pamięci Narodowej i jego pracowników itp. czy nawet funkcjonariuszy CBA  - posiadających przecież konstytucyjną ochronę), a nie jakichś-tam pojedynczych "bonzów" III RP - Tuska, Klicha, Sikorskiego czy Arabskiego, ew.  winnych dopuszczenia się jakichś konkretnych zaniedbań czy występków (np. w związku z Katastrofą Smoleńską).

Wspomniani VIP-owcy-propagandyści  powinni być traktowani  przez władze III RP tak  jak komuniści lub faszyści, których hasła, mogące wywołać określone czyny,  należy ścigać "z urzędu"!!!

Pytam więc kolejny raz - i pytać będę: co robią te urzędy - Prokuratura, ABW, Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu i inne - w interesującej nas sprawie?

Czekam na odpowiedź!

Obiecuję, że do tego pytania będę powracał, aż do oczekiwanego skutku!

W tym kontekście stawiam jeszcze dwa, moim zdaniem, bardzo ważne, pytania w kwestiach prawno-ustrojowych:

Po pierwsze, czy dla pewnych przypadków działania na szkodę Polskiego Państwa i Narodu Polskiego oraz Jego obrażanie (a nie obrażanie np. Prezydenta RP) nie należałoby przywrócić kary banicji (wygnania), choćby symbolicznej, stosowanej przez system prawny I Rzeczypospolitej , a także notorycznie używanej i nadużywanej, prawnie i bezprawnie, przez władze PRL, od pierwszego do ostatniego dnia jej istnienia?

Na początek, dla przykładu, proponuję kandydatury dwóch podejrzanych o takie grzechy: wspomnianego europosła Siwca, nazywającego w PE agentów konstytucyjnych służb III RP "uzbrojonymi bandami" oraz pewnego dziennikarza, który w dniu 25.04. b.r. opublikował na łamach polskiego "Newsweeka" felieton zatytułowany "Przestańcie obsikiwać Polskę",w którym kpił sobie z  Polaków - nazywa ich "wyznawcami IV RP" - którzy jakoby "obsikują pewne obszary Polski" aby dać jakimś obcym do zrozumienia, że oni nie są u siebie.

Z historii pamiętam, że granice i terytoria swojego kraju na ogół oblewało się krwią, niezależnie czy chodziło o Polaków, Finów, Węgrów czy Izraelczyków. Nie zauważył ten biedaczek, że jest na świecie jakieś paręset narodów i kilka ich związków, które starają się, w ten czy inny sposób, chronić granice swoich państw czy "super-państw"... Pozwolę sobie też przypomnieć, że przez całe stulecia na terytorium Rzeczpospolitej, wielkiej czy mniejszej, rezydowały i/lub "koczowały" różne obce "plemiona" (jedno doszło nawet do liczebności 3 mln. ), wraz ze swoimi wyodrębnionymi przez siebie bądź "tubylców", obszarami, a także "plemiennymi" zniczami, namiotami, symbolami (m.in.pół-księżycami i gwiazdami Dawida").

 Gdy żyłem jako obywatel RP za granicą (ok. 4 lat), czy to we Francji, czy w Gruzji, czy na Ukrainie lub w Rosji - nigdy nie uważałem, że mam takie same prawa jak "tubylcy"; uznałbym za słuszną każdą karę za obrażanie ich i ich kraju; mimo, że wiele rzeczy tam mi się nie podobało, łącznie z częścią "tubylców" (przykładowo - niektórzy Gruzini są gorszymi antysemitami od Arabów, a inni - twardymi stalinowcami, ale co można na to poradzić?).

 Wiem, wiem, prawo nie działa wstecz, więc "podejrzani" mogą spać spokojnie, a obudziwszy się - pokazać nam język;  a my? - "możemy im wskoczyć!". Zresztą przyznaję, że kara banicji traci sens w "świecie bez granic", gdzie, poza kilkoma "drobnymi" przykładami (USA, Chiny, Izrael czy Arabia Saudyjska), można podobno "hulać"  sobie "do woli".  Ponadto, nie jestem pewien, ale posła, bądź co bądź, Siwca, chroni immunitet poselski, a "lewicowy" dziennikarz, jak wiadomo, ma prawo gadać to, co mu ślina na języka przyniesie i pisać to, co jego palce - bo nie głowa - wprowadzą do pamięci laptopa... 

Po drugie, jak to się dzieje, że w oficjalnie wolnej Polsce jak za przysłowiowym "dotknięciem różdżki czarodziejskiej" sfora posłusznych Rządowi mediów raz masowo i długo na kogoś i na coś "ujada","sobaczy" i "szczuje", a kiedy indziej - solidarnie milczy?. Jakiś temat ("wrzutka") pojawia się, a potem nagle znika (np. temat "kiboli")?

Widać to jak na dłoni w TVN-24, gdzie "komsomolcy" dosłownie przez całą dobę powtarzają 15-krotnie jakiegoś, wygodnego dla "linii" politycznej kanału, "newsa", dokładnie według zaleceń ich "mistrzów" (nie nie, nie chodzi ani o ich niewidocznego szefa M.Waltera, ani  nieboszczyka Wejcherta, ale... nie do końca dziś zapomnianych mistrzów tych "medialnych funkcjonariuszy": Lenina i Goebelsa". Prawda, dzisiejsze technologie bardzo im ułatwiają tę wredną robotę...

 Znam doskonale te zjawiska z czasów rządów komunistów w Polsce; oficjalnie istniał wtedy - i jak czujnie działał - taki specjalny "Urząd do spraw...", kontrolujący ówczesne media...

Zapytam naiwnie: Czyżby w "wolnej" Polsce działał podobny mechanizm, wcale nie rynkowy ale całkowicie "niewidzialny", skutecznie sterujący działaniami mediów tak, aby "puszczały" tylko "newsy" przychylne Rządowi a blokowały takie, które nie są dla niego wygodne? A może to sprawa tresury, interesów, autocenzury i "rządotwórczego zdyscyplinowania" Pań i Panów redaktor(ek)ów i dziennikar(ek)zy?

Bo jakże inaczej można wytłumaczyć to, co się dzieje w polskich mediach?

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości