Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
423
BLOG

Wschodnio-ukraińskie obyczaje w warszawskiej Fundacji Helsińskie

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 5
Ilekroć powracam na moje ukochane Podhale, na trudne do zarysowania, nomen omen, pogranicze Kościeliska i Witowa, tylekroć powraca do mnie "kupa" spraw, o których pisałem już na tym blogu wiele miesięcy temu, kierując - nie tylko poprzez blog - pismo, do wciąż tego samego Ministra Sprawiedliwości, J.Gowina, które pozwalam sobie jeszcze raz przytoczyć.
 
 
Samowola i bezprawie na Podhalu
 
Szanowny Pnie Ministrze!
Ponieważ jest Pan człowiekiem b. zajętym – a równocześnie jednym z nielicznych poważnych polityków, pozwalam sobie na krótkie pismo aby zwrócić Pańska uwagę – oraz Pańskich urzędników – na bezprawie, które upowszechniło się m.in. na Podhalu – w Zakopanym i okolicach, Kościelisku, Witowie itp. – gdzie trwa grabież prawowitych właścicieli gruntów przez ich sąsiadów, a równocześnie inwazja zewnętrznych inwestorów i developerów, psujących podhalański krajobraz masowym standardowym budownictwem (niepotrzebnym tu, gdyż rezerwy lokalowo-hotelowe już teraz są tu niemałe), które także prowadzone jest w warunkach totalnej “samowolki”.
Wyroki sadów powiatowych i okręgowych w sprawach majątkowych  powszechnie i całkowicie ignorują istniejące dokumenty, m.in. “Księgi Wieczyste”, które prowadzone są tutaj dla rolników co najmniej od momentu uwłaszczenia, tj. 1846 roku. Decyzje sądów zapadają głównie w oparciu  o zeznania wzajemnie wspierających się“sitw” tzw. świadków, które (i którzy) zagarniają bezprawnie swoim sąsiadom coraz droższe działki.
Własność prywatna, podstawa praworządnego Państwa i rynkowej gospodarki jest tu w całkowitej pogardzie i lekceważeniu, gorzej niż za tzw. “komuny”, kiedy dość brutalna władza interweniowała w procesy kształtowania tutejszych stosunków; teraz obowiązuje tu zasada: “Hulaj dusza – piekła nie ma!”.
Istnieje tu – a może i w innych regionach Polski – konieczność pilnej interwencji Pańskiego Resortu i weryfikacji wyroków zapadających w ostatnich latach. Powinien Pan wysłać tutaj swoich zaufanych, nie dających się zastraszyć i/czy przekupić, pełnomocników, a równocześnie maksymalnie nagłośnić sprawę na cały Kraj. Myślę, że po deregulacji zawodów byłaby to druga wielka Misja dla Pana i Pańskiego Resortu.
Tragedią jest “system sprawiedliwości”, w którym 79,0% badanych sądzi, że nie ma równości obywateli przed sądami i tylko 43,0% sędziów jest darzonych zaufaniem (ostatnie badania z Małopolski z 2010 roku); nawet policjanci mają dwukrotnie więcej zaufania!
Myślę, że weryfikację wyroków we wspomnianych sprawach trzeba rozpocząć od Sadu Powiatowego w Zakopanem oraz Okręgowego w Nowym Sączu; na początek warto by przyjrzeć się choćby sprawie Tadeusza i Jadwigi Różaków z Roztok (gmina Witów), okradanych od lat ze swojej ziemi przez sąsiadów, rozpaczliwie i bezskutecznie broniących się przed ich terrorem; lokalnym współczesnym “zbójnikom” (a raczej “zbójom”) pomaga dawna pracownica Urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich (sic!), Ewa Matuszewska. Ofiary są już teraz zdeterminowane skierować swoje sprawy do Trybunału w Strassburgu, gdyż polskie  sądy nie dały im żadnych szans!
Przy okazji zwracam Pańską uwagę na publikację w “Tygodniku  Podhalańskim” z dnia 29 marca br. pt. “Zakopane umiera”, w którym czytamy, że “Bezprawie i sobiepaństwo... idzie od góry i przenika do każdego poziomu naszej społeczności” (str. 2).  
 
Podkreślam, że w przeciwieństwie do byłego ministra sprawiedliwości, Czumy, nie mam tu żadnych osobistych interesów – choć z podobnymi problemami zetknąłem się na Mazowszu, a także na sowieckiej Ukrainie, gdzie sąsiedzi-kołchoźnicy rozgrabili, w ramach tzw. kolektywizacji, gospodarstwo mojego dziadka i ojca.
 
Życzę Powodzenia w Pańskich działaniach;  myślę,że tylko Pan, wraz z innym Jarosławem – jesteście w stanie ustrzec nasz Kraj przed “bolszewią” Palikota i chaosem rządów Tuska!
Wesołych Świąt Wielkanocnych! (teraz: Bożego Narodzenia!).
 
Prof.dr hab. Włodzimierz Pańków  

Pozwalam sobie na powrót do tej sprawy, gdyż ostatnio miałem do czynienia z jej specyficzną "kontynuacją" w warszawskim oddziale Fundacji Helsińskiej.

Otóż, naiwny, poradziłem poszkodowanym, aby spróbowali szukać pomocy we wspomnianej Fundacji, która, według moich informacji, prowadzi powazny Projekt, chyba za zachodnie pieniądze, obejmujący m.in. monitoring działalności polskich sądów. Zwrócili się Oni do Fundacji ze swoją sprawą, przesyłając część odpowiedniej dokumentacji, wraz z prośbą abym został jej oficjalnym obserwatorem na rozprawach, podobnie jak wspomniana wyżej pani Ewa Matuszewska, która na tych rozprawach jest wciąż obecna i aktywna, występując w bliżej nieokreślonej roli i wywierając presję na ich przebieg.

Udając sie kolejny raz na Podhale postanowiłem zajrzeć do Fundacji i dowiedzieć się, czy coś w interesującej mnie sprawie zrobiono. I tu spotkało mnie coś, co przeżyłem chyba w 1997 roku "na "dalekiej Ukrainie", w Doniecku, jeszcze za "głębokiego Kuczmy", gdy realizowaliśmy wspólny projekt badawczo-doradczy. W jakimś-tam Urzędzie, w którym próbowalismy cos załatwić "w godzinach pracy", drzwi były zamknięte na klucz ale...od środka. W ten sposób urzędnicy bronili się przed "natrętnymi petentami", uchylając drzwi jedynie przed "pewnymi"...

Coś podobnego i mnie tutaj spotkało: pod "właściwym" numerem drzwi były zamknięte aliści, po odwiedzeniu jeszcze dwóch czy trzech pokojów odnalazłem "tajne" wejście do tego właściwego, tam dowiedziałem się, gdzie szukać odpowiedniego... "kontaktu" dla "mojej" sprawy. A tam młody człowiek powiedział mi, że już we wrześniu Zarząd Fundacji podjął decyzję aby nie "wchodzić" w daną sprawę. Gdy zapytałem dlaczego, usłyszałem coś w rodzaju: "to nie Pańska sprawa, nie bo nie!". A gdy jeszcze próbowałem indagować w sprawie statusu obserwatora Fundacji - dał mi do zrozumienia, że chyba nie wyglądam na takiego, który może byc w tej sprawie traktowany powaznie...

Wyszedłem trzaskając drzwiami, na których wisiał afisz o jakimś seminarium, pod kierunkiem prof. Łętowskiej, na temat "mowy nienawiści"... Mamrotałem jakieś przekleństwa ale ...do siebie.

I przypomniałem sobie stare polskie powiedzenie: "Z kim przestajesz - takim się stajesz!". A ostatnio Polska - i Fundacja, nazywana Helsińską - patrzy na Wschód, ten "Najbliższy", na tamte wzorce społecznej i "społecznikowskiej" aktywności...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości