Ostatnie dni roku zawsze obfitują w występy państwowych "dostojników", których funkcją sa jakieś "podsumowania" lub "wywoływania" roku następnego. Tak też się działo na końcu ubiegłego roku, przy czym zdarzyły sie dwa "występy", które zadziwiły i moich Rodaków i nie-Rodaków; warte są one kopmentarza bo są bardzo charakterystyczne, jako "uwieńczenie" czy "ukoronowanie" trwalszych trendów, którym podlega "nasza W(ł)adza".
Pan Prezydent wygłosił "orędzie", którego treści raczej nikt nie zapamiętał - to zawsze był banał i tzw. "żenada" - ale które uderzyło nawet zachodniego Cudzoziemca brakiem jakichkolwiek "rekwizytów" wskazujacych na to, że było to "orędzie" głowy Polskiego Państwa. Ot, po prostu wystąpienie telewizyjne jakiegoś "pana Komorowskiego", podającego się za historyka, który coś tam wymruczał z takiej czy innej okazji...
Otóż sądzę, że owe zaniechania, aż tak szokujące - jak piszą na blogu - Cudzoziemca z nie-patriotycznego i nie-nacjonalistycznego Zachodu, to tylko jeden "fakcik" z cyklu działań "naszej W(ł)adzy", ktora stara się, "za wszelką cenę nie drażnić" tych czy innych "naszych protektorów". Ostatnie lata ten "trynd" narasta i umacnia się, o czym pisano juz na tym blogu nieraz.
Sam wskazywałem, że w tzw. "publicznych" mediach, podlegających wciąż jeszcze formalnie owej "w(ł)adzy", na czele z panem P.i jego urzędnikami - a nie ambasadom ościennych państw, zanikają treści i formy nazbyt patriotyczne, poza głupawymi spektaklami w rodzaju "Kocham Cię, Polsko". Idą na okragło stare seriale, zużyte już dawno, o znakomitej współpracy Polaków, jako szpiegów lub żołnierzy, ze znakomitymi sowieckimi sojusznikami spod znaku NKWD i KGB. Dobre filmy i seriale o wojnie 1920 r. czy okupacji sowiecko-niemieckiej "puszczane są głęboką nocą, znienacka lub...po prostu ich nie ma.
Pan P. i jego Kancelaria uczestniczą w tłumieniu debaty o Tragedii Smoleńskiej, a w okolicach ostatniego 13 grudnia jeden z jego urzędników powtarzał przed kamerami i mikrofonami, że stan wojenny w Polsce został wprowadzony przez ludzi działających "w dobrej wierze"; takie "dictum" już nawet Rosjanom z trudem przychodzi dzisiaj do głowy... Co się jednak dziwić - jeden z najbliższych doradców pana P., prof. Kuźniar, to ewidentny agent wpływu, który skwapliwie bronił rosyjskich kontrolerów ze Smoleńska, w kilka tygodni po Katastrofie, nie mając o niczym pojęcia.
Pamiętajmy o tym, Rodacy, słuchając nawoływania do płacenia abonamentu z ekranów naszych telewizorów i powiedzmy tak, jak powiedzieli niegdyś Amerykanie angielskiemu królowi: "nie będzie naszego wpływu na programy naszych mediów - nie będzie i płacenia!"...
A co do "szopki" - elektronicznej - jaką urządził pan p., za pośrednictwem innego Kuźniara, w swojej sypialni, w Sopocie, swoim Rodakom, dziedzicznie obciążonym "nienormalną polskością"...
No cóż, mam tu tzw. "mieszane uczucia i myśli", bo przecież nie stało sie nic nowego - główny wysiłek pana p. idzie od lat w takim kierunku aby ograniczyć... jego ew. wysiłek na rzecz tychże nienormalnych Rodaków, no chyba, że chodzi o występy typu "piarowskiego", które przecież mozna dawać i w studio, i w Kancelarii, i w sypialni, i nawet w "kibelku". Tu jest wszystko "w normie" i nic nowego, bo już XIX wieczna literatura rosyjska stworzyła postać Obłomowa, który nie lubił wychodzić z łóżka bo to...takie męczące...A czy pamiętają Państwo Big Brothera?
Z drugiej strony cieszę sie, że pan p. dał do zrozumienia temu dziennikarzynie i setkom mu podobnych "fagasów", "komsomolców" wyćwiczonych w zwalczaniu anty-komunistów i anty-komunizmu, uformowanych przez "stare, dobre kadry" spod znaku KGBi SB - gdzie ma tzw. polskie media, tym razem "te komercyjne" czyli rządowe. Tu spektakl zbiegł się z realnym "układem stosunków"..., tylko w części była to "szopka". Następna będzie jeszcze lepsza - konieczna będzie obecność pani M.O. (nomen omen), obowiązkowo - i wyłącznie - na szpilkach; może umyje panu p. plecy...
Pan p. może zresztą tak ...nie działać jak nie działa, bo ma "pod sobą" chyba dwudziestkę ministrów (wliczając w to panie), równie pracowitych i skutecznych jak on. Jak się obserwuje efekty ich działalności, to przypomina się pytanie-zawołanie jednego z naszych posłów czy ministrow sprzed kilkunastu lat: Co by tu jeszcze "spieprzyć", Panowie (i Panie), co by tu jeszcze spieprzyć?!
Więc, prawdę mówiąc, możnaby tu się nieźle ubawić, gdyby nie kilka niepokojących faktow, z których wymienię tylko dwa, dość ważne.
Po pierwsze, wszystko wskazuje na to, że mamy tu do czynienia z władzą pasożytniczą: dostaje ona to, co chce, a robi też ...to, co chce czyli nic pożytecznego; poza tym się zabawia, naszym, tzn. obywatelskim, kosztem. Każdy, kto choćby trochę zna historię - a zarówno pan P., jak i pan p. uważani są za historyków - wie czym taki system władzy się kończy, i jak kończą jego uczestnicy...
Po drugie, w całym tym towarzystwie czy, jesli ktoś woli - Układzie (łącznie z tzw. redaktorem Kuźniarem i setkami mu podobnych) - "ręka rękę myje, a wszystkie są brudne", mniej lub bardziej. Taki "układ" (sitwa, sieć, itp.) przez niektórych nazywany jest "klinczem", a jego cechą charakterystyczną jest trwałość. Potrzebna jest zewnętrzna interwencja czy ingerencja aby go rozerwać...
A póki co zapewnia on nam, Polskości i Polsce, gnicie i dryfowanie; a może odwrotnie - dryfowanie i gnicie?.
W każdym razie - piękna perspektywa, nieprawdaż, Rodacy!


Komentarze
Pokaż komentarze