Mozna by było od biedy pogodzić się z tym, że "niedouczony historycznie" i wychowany przez SB-ecką matkę prawnik uprawia, przy okazji wydawania wyroku, kretyńską "edukację historyczną", z jednej strony obrażając bohaterów polskiego Ruchu Oporu i ofiary stalinizmu, z drugiej zaś - ludzi, którzy podjęli próbę naprawy Reczpospolitej, która po ponad 15 latach centro-lewicowych, postkomunistycznych rządów obsuwała się w bagno korupcji. Nawet jeśliby ci drudzy nieco przesadzili w swoim dziele - ci pierwsi, za przeproszeniem - "demokraci" i rządzcy III RP, nie mają żadnego moralnego prawa do szkalowania tych, dla których Polska praworządna była zawsze czymś ważnym i drogim.
Zdumienie i zażenowanie budzi jednak fakt, że postkomunistyczni "demokraci" i "obrońcy prawa" uzyskali zdecydowane wsparcie ze strony Prezydenta III RP i prezesa Trybunału Konstytucyjnego, niejakiego A. Rzeplińskiego, który stwierdził, że to, co powiedział sędzia Tuleya w swoim uzasadnieniu wyroku, bądź co bądź, na przestępcy - a nie na jego "prześladowcach" - było "nazwaniem rzeczy po imieniu" !? Tu znów pojawia się stosowanie zasady: "ręka rękę myje - wszystkie brudne"!
Włos się jerzy na głowie! Toż to jest przyzwolenie ważnego państwowego urzędnika i polityka i, pożal się Boże, historyka, na szkalowanie polityków z opozycyjnego ugrupowania politycznego. Jego wiedza historyczna jest warta tyle samo, co wiedza 70,0% Polaków, którzy według sondaży go popierają. Widać, że nie trzymał w ręku żadnej poważnej książki o sprawach, o które zahaczył w swym uzasadnieniu wspomniany sędzia... Na początek polecam tym wszystkim trzem "historykom" książkę niejakiego Miedwiediewa, rosyjskiego historyka, którą czytałem w latach 70-tych, pt. "Stalinizm"...
I mam jeszcze jeden pomysł: Zamknąć tych trzech "mądrali" i "historyków porównawczych" na kilka tygodni i zaaplikować im przynajmniej kilkanaście "procedur wydobywczo-badawczych" sposród 150, które były aplikowane "żołnierzom nieugiętym", a które zostały opisane przez Moczarskiego w Jego "Rozmowach z katem".. Żyją jeszcze w III RP, na ogół - na wolności, specjaliści od stosowania takich procedur.
Może po takiej "lekcji" coś by do tych trzech panów, reprezentujących bardzo ważne instytucje Polskiego Państwa, dotarło! Bo to, co mówią teraz - to wstyd i hańba!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)