Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
809
BLOG

"Profesorowie". Czy to jeszcze komplement czy już tylko epitet?

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Od dwudziestu lat jestem tzw. "samodzielnym pracownikiem naukowym" (po kolokwium habilitacyjnym, opóźnionym o jakieś 4-5 lat, bo  w 1986 r. zostałem wyrzucony z PAN, gdy zatrzymała mnie SB), a od 15 lat byłem i jestem nazywany profesorem, co czasami "brzmi dumnie", w ustach doktorantów i studentów, których kształciłem w 7-8 uczelniach mego Kraju. Nie jestem tzw. profesorem "zwyczajnym", bo nie zdążyłem zgromadzić odpowiedniej dokumentacji, zanim nie zginął jedyny Prezydent mego Państwa, z którego decyzji i rąk chciałbym otrzymać taki tytuł. Choć dawno spełniłem warunki niezbędne do tego tytułu - nie śpieszę się z jego "załatwianiem" (tak jak order powinien byc przyznawany automatycznie, tak jak tytuł "honoris causa"), może jeszcze dożyję Prezydenta RP, ktorego nie będę się wstydził...

Ale ja o tym, i nie do końca - o tym. Bez względu na to, czy ktoś jest "zwyczajnym" czy "nadzwyczajnym" profesorem - a nawet tylko prostym doktorem - jego obowiązkiem jest dążenie do realizacji wartości-normy, którą jest PRAWDA. A także pochodne wartosci-normy, cnoty, pozytywne cechy, wzbudzające społeczny szacunek i będące wzorami postaw i zachowań innych, tzw. zwyczajnych ludzi, Polaków: prawdomówność, bezinteresowność, intelektualna otwartość, uczciwość, patriotyzm, służba swemu Narodowi i Ojczyźnie.

A tymczasem z dnia na dzień, od czasów  Balcerowicza po dzisiejszych, codziennie"nagłaśnianych" profesorów, w rodzaju Nałęcza, Krzemińskiego, Markowskiego, Niesiołowskiego itp., z tytułem profesora najczęściej kojarzy się kłamstwo, doktrynerstwo, chamstwo, werbalna brutalność, partyjniactwo, cwaniactwo, zwyczajna głupota uczenie nazywana ignorancją (ostatni wywiad Markowskiego o Powstaniu Styczniowym). Coraz częściej wstyd mi, że jestem "profesorem", bo tytuł ten staje się synonimem zaprzeczenia zalet, już nie tylko intelektualnych ale także obywatelskich i - po prostu - ludzkich.

Obawiam się, że może przyjść taki czas, gdy tzw. profesorów, "zwyczajnych" czy "nadzwyczajnych", będzie się wieszać na przysłowiowych "latarniach", i ja nie będę się temu nawet dziwił. Nawet za tzw. "głebokiej komuny", gdy byłem studentem socjologii i filozofii, w tych dwóch dziedzinach niewielu było takich, którzy sądzili, że kłamstwo i chamstwo jest ich powołaniem.

I jeszcze jedna , praktyczna kwestia: czy nie należałoby zakazać używania cząstki "prof". ludziom, którzy zawodowo zajmują się uprawianiem polityki - co oznacza codzienną nieuczciwość i kłamstwo - a którzy poprzednio uzyskali taki tytuł, działając w dziedzinie wiedzy i edukacji, wymagających dążenia do prawdy?  

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości