Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
530
BLOG

"Profesorowie?"(c.d.): ignorancja, głupota, żenada...

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Ostatnie, kolejne występy "rządowych profesorów" - R. Markowskiego i I.Krzemińskiego - w pełni potwierdzają moje poprzednie diagnozy "twórczości" tych panów i wymagają interwencji stowarzyszenia, które od kilkudziesięciu lat dbało o przestrzeganie przez socjologów określonych standardów profesjonalnych i etycznych, gdy występują oni publicznie jako "zawodowcy" - socjologowie, których status jest dodatkowo potwierdzony tytułem profesora; chodzi, oczywiście, o Polskie Towarzystwo Socjologiczne.

Markowski w swoich wywiadach prezentuje konsekwetnie poglądy, które za Rymkiewiczem można nazwać "światopoglądem wewnetrznego Moskala (lub Prusaka"; ostatni jego wywiad w "Polsce" (Forum, 18 stycznia), poświęcony Powstaniu Styczniowemu, został błędnie zatytułowany: "Niepotrzebne polskie powstania".Powinien brzmieć: "Niepotrzebne powstanie Polski".

Zawiera on oskarżenie wszystkich tych, którzy Polskie Pańtwo tworzyli lub próbowali stworzyć czy odtworzyć - od Mieszka I i Bolesława Chrobrego po Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka, poprzez T.Kościuszkę, a nawet Napoleona Bonaparte i Piłsudskiego, którzy na jakiś czas, z tych czy innych względów, przywracali jej istnienie. Polski profesor, chyba nominowany przez Prezydenta III RP, mający takie poglądy - do tego może nawet ma prawo - powinien jak najszybciej znaleźć swoje miejsce wśród dziedziców "krzyżactwa" i "prusactwa" oraz tych, którzy mniej lub berdziej skutecznie od 500 lat zajmowali się i  zajmują  "zbieraniem ziem ruskich".

Dla tych pierwszych Polska była "koscią w gardle", obgryzaną dość skutecznie przez 700 lat (co skończyło sie dla nich raczej smutno). Dla tych drugich, od Iwana Kałyty po Władimira Putina, Polska była i jest zarówno "koscią w gardle", jak i "solą w oku", bo utrudnia ich dzieło, a także próbuje budzić ich sumienie, odwołując się do ich chrześcijańskich i pół-europejskich korzeni.

Gdy czytałem wywiad w z tym wielbicielem "realizmu politycznego", to przypomniałem sobie powiedzenie mego wspaniałego przyjaciela, już nieżyjącego od kilkunastu lat, czeskiego socjologa, pracującego we Francji. Powtarzał on często, jako jeden z najlepszych znawców historii Europy Środkowej, szczególnie tej z okresu stalinowskiego: "Węgrzy zachowywali się tak,  jak Polacy (walczyli krwawo z Sowietami), Polacy - jak Czesi ("szwejkowali", przynajmniej od 1980r.), a Czesi - jak głupcy (uprawiali totalne kapitulanctwo, przez większość tego powojennego okresu)". Myślę, że to ostatnie określenie stosuje się również do tej "czeskiej strony" myślenia naszego "pana profesora", którego totalną ignorancję w kwestiach historii Czech wykazał solidny dziennikarz, Piotr Semka.

Jaki wstyd!

Gdy chodzi o Krzemińskiego, to wystarczy tylko pamiętać i przypominać jego regularne telewizyjne  i prasowe napaści na tych uczciwszych naszych dziennikarzy, którzy nie wyszli z chlewa J.Urbana; wykorzystuje tu swoją formalną i przy-rządową pozycję, a często nie posiada nawet ich wiedzy, z natury dość powierzchownej.

Ostatnio pan profesor błysnął wywiadem dla Newsweeka. Tu posługiwał się kolejny raz sformułowaniami ze słownika nienawisci, a równocześnie - atakując hipokryzję polskiego establishmentu - błysnął hipokryzją i obłudą kpiąc z inteligencji ogromnej większosci Czytelników i używając obraźliwych określeń pod adresem swoich przeciwników, z Kościołem Katolickim na czele.

Jako bądź co bądź socjolog nie potraktował poważnie kwestii kryzysu rodziny, która stanowi istotny element kontekstu społeczno-ekonomicznego, nie tylko w Polsce. To jest własnie ta "Sodoma i Gomora", miasta i państwa, którym tym razem może nie zagraża jakiś żywioł czy bomba atomowa ale powolne wymieranie bezdzietnych "singli", których filozofia zycia polega na oczekiwaniu maksymalnej opieki od swoich państw i społeczeństw, bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów na ich rzecz oraz na rzecz innych obywateli.  

Łatwo zapominając o znanym wezwaniu Prezydenta Johna Kenedy'ego - dążą do zapewnienia sobie zdecydowanie uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie; ich rówieśnicy, żyjacy w małżeństwach lub konkubinatach, czyli związkach partnerskich, płacą wysokie podatki VAT na produkty (spożywcze, szkolne, odzież, obuwie itp.) kupowane dla posiadanych dzieci. Już dzisiaj trzeba pamiętać o tym, by w imię zasady społecznej równości wprowadzić podobny, powszechny podatek dla takich jałowych związków homo-seksualnych,o jakich prawa walczą, w przypadku ich legalizacji i formalizacji, Krzemiński i jemu podobni. Taki podatek to będzie minimum danin, jakie ich członkowie powinni ponosić na rzecz swej narodowej wspólnoty, w której żyją i od której czegoś oczekują.

A jeśli chodzi o tytuł wywiadu pana profesora, tzn. "Sodoma, G(g)omora, ciemnogród", to świadczy on o całkowitej ignorancji i bezczelności jego autorów(ek). Wspomniane miasta i wspomniane w Biblii obyczaje, które w nich panowały i doprowadziły do ich upadku,  próbują wprowadzić do Polski na trwale i legalnie siły polityczne, których ideologiem może być mianowany pan profesor Krzemiński, pani profesor Środa i podobni im "intelektualiści".

Można tylko mieć nadzieję, że tzw. Niebiosa wesprą uczestników "Polskiego Ciemnogrodu" w ich walce z "polską  sodomią i gomorią"; bo zarówno prof. Krzemiński, jak i wielu podobnych mu "bojowników" to ludzie agresywni w stopniu znacznie wyższym niż większość osobnikow heteroseksualnych (jak wykazały badania amerykańskich psychologów)

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości