Tak tytuł brzmi w oryginale...
Ale należałoby napisać: Źle się bawicie, gnoje i gówniarze!!!
Kontynuując to, co napisałem w poprzedniej notce , chciałbym powiedzieć, że patrzę z coraz większym przerażeniem na to, co wyprawiają, w Sejmie, Rządzie i gdzie indziej wszyscy ci, na których spada odpowiedzialność za to, co się już stało, dzieje i co będzie się działo - a co już jest w poważnym stopniu widoczne - w tzw. wolnej i niepodległej III RP.
Oczywiscie, niejeden może mi powiedzieć: A co ciebie (ew. pana) to wszystko obchodzi? Co i kto upowaznia ciebie do zabierania głosu w tych waznych sprawach i ferowania twoich opinii i ocen, często ostrych, skrajnych i radykalnych, czyli sięgajacych do jakichś korzeni, arbitralnie uznawanych przez ciebie (ew.pana) za słuszne?
Oczywiście mógłbym odpowiedzieć krótko, tak jak juz teraz często pisałem: Bo jestem - i chcę być - obywatelem, a nie biernym przedmiotem i ofiarą tego, co sie dzieje i co dalej będzie się działo, a co już dzisiaj rysuje sie groźnie!
Ale chciałbym jeszcze dodać: W tym roku mija 45 lat od chwili, gdy pierwszy raz "garbowano" mi skórę za to, że protestowałem przeciwko kłamstwu i chamstwu panującym w tamtej "Rzplitej II i pół" oraz przeciwko świństwom i głupstwom, które wówczas wyprawiało owo niesuwerenne państwo na arenie międzynarodowej. Do dzisiaj pamiętam, że tytuł ulotki, którą wydrukowaliśmy wtedy na wyżymaczce i próbowaliśmy rozrzucac po Warszawie, brzmial: Nie mamy powodow do radości...
Teraz, 45 lat później, mimo wszystko, co się działo, co się stało i co się zmieniło - tytuł ten jest wciąż aktualny.
Dlaczego tak jest?
Aby odpowiedzieć na to ważne pytanie trzeba najpierw odpowiedzieć na inne: co sie u nas, w Polsce, dzieje, i gdzie my jesteśmy?
I trzeba wrócić do tych przełomowych lat 1979-1981, gdy nad Polską uniosło się ważne wezwanie największego polskiego, duchowego przywódcy którego słowa przez ponad ćwierćwiecze docierały niemal do wszystkich, także niechrześcijańskich zakątków Ziemi. Na pewno jeszcze spora liczba Polaków pamięta, że było to wołanie i wezwanie skierowane do Stwórcy aby odmienił oblicze Naszej Ziemi, Polski.
I przez następne dwa lata, w czasach Pierwszej Solidarności, gdy Polacy ochoczo i solidarnie zabrali się do oczyszczenia "Swojego Domu" (jak to określił dawno temu, w podobnej sytuacji, jeden z bohaterów "Pana Tadeusza"), wydawało się, że wezwanie to zostało wysłuchane. Jednak pod koniec 1981 roku znalazło się dostatecznie dużo uzbrojonych "wewnętrznych Moskali", którzy powstrzymali ten ruch i na 8 lat "włożyli Polskę do lodówki" poid hasłem "normalizacji"; Polska straciła cenny czas, zostało z niej wypchniętych kilkaset tysięcy obywateli, a miliony innych popadło w marazm.
Wiele lat upłynęło od tamtej tragicznej daty, gdy w 2005 roku podjęto ponowną próbę oczyszczenia "Naszego Domu". Po niespełna dwóch latach nasi "wewnętrzni Moskale" powtornie zablokowali ten oczyszczający ruch, tym razem pod hasłami obrony demokracji i praworzadności ("państwa prawa").
Minęło już 6 lat pod rządami tych "wewnętrznych Moskali", którzy marnują dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Nie mając pojęcia o tym, jak rozwiązać poważne gospodarcze, demograficzne, społeczne - po prostu, cywilizacyjne, problemy (powstrzymanie spadku wzrostu gospodarczego i zatrudnienia, zapewnienie sprawnej ochrony zdrowia, usprawnienie transportu kolejowego i drogowego, powstrzymanie degradacji edukacji, wprowadzenie jawności w życiu publicznym i stworzenie mechanizmów przeciwko malwersacjom i korupcji, wzmocnienie obronności, itp.) - zajmują się z największym zaangażowaniem rozciąganiem nad Polską gęstej "mgły", przesłaniającej Polakom wszystko to, co naprawdę jest ważne dla ludzi, społeczeństw, narodów.
"Polska polityka" zamieniła się w "bicie piany" czy też produkowanie mgły: dwaj nasi najwięksi "mydliniarze", Tusk i Palikot, stoją nad wielkimi kadziami z pianą i mniej lub bardziej regularnie puszczają w Polskę i Świat "bańki mydlane", których żywotność jest taka, jaka jest. Tym samym zajmują się setki i tysiące "piarowców", "mediantów" i komediantow", jak to się kiedyś mawiało, "wszelkiej maści"; im dalej ich informacje są od prawdy - tym intensywniejsze są ich działania.
A czas płynie, nieubłaganie i bezpowrotnie...
Oj, źle się bawicie, gówniarze i gnojki, gnojki i gówniarze! Któregoś dnia zostaniecie rozliczeni z tego straconego dla Polski i Polaków, bezsensownie zmarnowanego czasu! Chcę w to wierzyć choc wasi poprzednicy z lat 80-tych XX wieku nie zostali dotychczas rozliczeni. Bo, jak ktoś ostatnio dowcipnie napisał, przyłozono do nich "grubą kreskę", a nie "gruby kij"...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)