W poprzednich notkach poruszyłem dwie kwestie, na które nikt - absolutnie nikt - nie zareagował, co świadczy o stanie umysłów moich Rodaków; postawiłem, mianowicie, dwa konkretne pytania:
1. Czy pani Marszałek Sejmu nie powinna stanąć przed sądem - a co najmniej przed Komisją Etyki Poselskiej, za to, że jako lekarka poufnie czy tajnie nagrodziła pro-aborcyjną działalność pani vice-Marszałek, wykorzystującą swoje stanowisko do jej prowadzenia w sprzeczności z Ustawą, a przy tym działalność szkodliwą dla Polskiego Państwa i Narodu?
2. Czy działacze RP, propagujący i reklamujący legalizację narkotyków nie powinni być ścigani przez Prokuraturę za to, że legitymizują działalność dealerów, którzy przecież są za tę działalność karani więzieniem?
Cierpliwie czekałem, czy padnie jakieś wyjaśnienie tych dwóch kwestii, z jakiejkolwiek strony; nie pojawiło się ale rozumiem, jestem tylko jakimś-tam blogierem.
W tzw. "międzyczasie", po publicznych wystąpieniach Palikota, pojawiły się powody do postawienia trzeciego pytania:
3. Czy określenie użyte przez tego ulubieńca redakcji i studiów telewizyjnych i radiowych do opisu tego, co się dzieje w Sejmie III RP - tzn. kur...stwo - przedstawia stan faktyczny (wskazuje na to 18,0% aprobaty dla tej instytucji w ostatnim sondażu)? Jeśli tak, to za co przyznano te ćwierć miliona nagród dla członków Prezydium Sejmu(pytanie o nagrody dla Prezydium Senatu jest równie uzasadnione bo ta instytucja bywa oceniana jeszcze gorzej)?
No i jeszcze czwarte pytanie kierowane do "polskich demokratow", z Michnikiem na czele:
4. Jak oceniacie zastosowany przez Palikota styl oceny naszego Sejmu, godny Piłsudskiego, i jak już dzisiaj można nazwać jego "wkład" w polską demokrację, nie czekając na tzw. Historię?
PS. Właśnie występująca w telewizji TVN red. Dominika Nędza-Wielowiejska pobłażliwie i wyrozumiale przyjmuje próbę krytyki wystąpień Palikota, a równocześnie wyraża życzenie przyjścia nowego papieża, który pokocha palikoto- i biedronio-podobnych...

