No i zaczyna się...
Awantura na Uniwersytecie Warszawskim, protest przeciwko wykładom "czerwonej profesorki", wiernej potomkini "czerwonego profesora" i antyklerykała, Ciupaka.
No, rzeczywiście, obrzydliwość; na takie awantury mieli patent polscy "hunwejbini" z czasów stalinowsko-bierutowskich - wówczas "nasi" dzielni ZMP-owcy - może nawet Bratkowski, Passent, Skalski czy Urban - gnębili polską przedwojenną profesurę - a także agenci, "działacze młodzieżowi" i "aktyw robotniczy", atakujący "rewizjonistów" w latach 1967-68 czy w czasach "Latającego Uniwersytetu".
A teraz - coś podobnego - jacyś "narodowcy" pozwalają sobie złamać tę "piękną lewicową tradycję" i zakłócać spokój "czerwonej , feministycznej profesorce", ktora przyszła do Audytorium Maximum po to, by głosić czystą, nieskalaną prawdę; żadnych tam pogladów, żadnej ideologii - prostą czystą wiedzę...
A ja podejrzewam, ze ci tzw. "narodowcy" - to "bojówka" wysłana przez panią Minister Kudrycką po to, aby wyegzekwować intencje jej słynnego już pisma, w którym ostrzega Polska Profesurę przed próbami "zarażania studentów swoim światopogladem - zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka sie regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii...".
Jak powiedział w telewizji euro-poseł Kowal, do debaty w Audytorium Maximum rwali się ludzie o poglądach alternatywnych względem "czerwonej profesury", ale z jakichś powodów odmówiono im tego udziału; może pod wpływem cytowanego pisma prześwietlono ich światopoglądy i uznano je za niesłuszne. Chyba okazali oni należną pokorę względem zarzadzeń władz, której jednak nie okazała "słuszna", czerwona, feministyczna profesorka Ciupakówna. No i Ministra Kudrycka musiała wysłać wspomnianą, zamaskowaną "bojówkę" celem przywrócenia porządku... Ale , na wszelki wypadek, puściła za nią legendę o tym jej "narodowym" rodowodzie...
Wprawdzie pani Ministra jest (chyba - kto to dzisiaj może wiedzieć?) kobietą, nawet dośc powabną, jednak pozwolę sobie przypomnieć wierszyk, skierowany niegdyś (w 1967r.) przez znanego Poetę do ówczesnego Ministra Kultury, który też pisał i publikował listy skierowane do twórców, zalecając jakieś "wstawki":
"O ty, co piszesz listy, o ty, co dajesz "wstawki", o mój ty Przełożony (a), z jednej do drugiej nogawki..."
PS. A "czerwona profesura" dalej szaleje, nie tylko w Audytorium Maximum ale we większości studiów telewizyjnych, na czele z TVN-24, dniem i nocą - podejrzewam, że mają specjalne abonamenty; nazwisk nie warto wymieniać - może poza wybitnym "akademikiem", prof. Józefem Oleksym i takiej piszcząco-skrzekliwej profesorce (nazywanej "hipiską") z Gdańskiego Uniwersytetu, której nazwiska nijak nie moge zapamiętać - którzy do perfekcji opanowali reguły "naukowej metodologii" i... dialektyki. Zawsze zastanawiam się, gdzie są ich "profesorskie dzieła" i ich doktorzy, które(rzy) kwalifikują tych uczonych do tytułu "profesora belwederskiego"...
Jedynym "wyłomem" w tej medialnej strategii "czerwonych" są telewizyjne występy Prof. J.Staniszkis, które służą do legitymizowania nawet totalnie kłamliwej TVN; swoją drogą, pani Jadwigo, nigdy nie czytałem Pani Prof. w GW (prawda, rzadko czytam), a przecież komsomolcy Waltera to ta sama "grupa krwi". Trudno powiedzieć która z tych ekip jest bardziej wredna...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)