Wczoraj w Sejmie odbyła się konferencja na temat odbudowy przemysłu i zatrudnienia w Polsce, z udziałem posłów PiS-u, zwiazkowców, pracodawców i ekspertow, na czele z wybitnym przedstawicielem Miedzynarodowego Biura Pracy, wybitnym znawcą tych spraw (byłem recenzentem Jego pracy habilitacyjnej, poświęconej Polskiej Pracy i wiele się od Niego nauczyłemn) oraz prof. W.Kieżunem, który od lat stara się Polsce służyć swoją wiedzą i międzynarodowym doświadczeniem. Juz dawno nie słuchałem tak kompetentnego grona chociaż "siedzę" w tej problematyce ok. 45 lat, i jako badacz, i jako wieloletni (ok. 12 lat) doradca NSZZ "Solidarność" i ruchu samorzadów pracowniczych (jestem autorem ksiązki o przemianach polskich instytucji pracy (r.1993, po polsku i angielsku) oraz współautorem książek: "Przekształcenia przedsiębiorstw przemysłowych" (1997), "Rozpad bastionu..."(1999) - o związkach zawodowych, oraz "Dialog społeczny w Polsce" (2001), oraz kilkudziesięciu artykułów na te tematy...)
Czy jakieś medium poświęciło choćby 5 minut temu ważnemu wydarzeniu, choć, jak zawsze na debatach PiS-u pod ogolnym hasłem "Alternatywa", było wiele kamer, mikrofonów i dziennikarzy (z Bożej łaski)? Na ekranach niemal wszystkich telewizorów na okrągło pokazywano (jeśli pokazywano) Kaczyńskiego i Dudę w jakiejś "pustce społecznej" i przestrzennej, z jakimiś wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, które m.in. dotyczyły "jałowego bicia piany" o wejściu do Eurolandu, na tzw. Radzie Gabinetowej. A przez 4 godziny kilkudziesięciu znajacych się na rzeczy ludzi rozmawiało o tym, jak ratować resztki polskiego przemysłu i jak - określenie prof. Witolda Kieżuna - opracować i zrealizować plan reindustrializacji Polski w nadchodzącym dwudziestoleciu ... Bez tego nasza gospodarka, oparta na usługach, kurczących się, gdy upada przemysł, oraz hurtowniach na importowane produkty - nie ma szans na wykorzystanie i rozwój nawet naszego, również kurczącego się, potencjału demograficznego...
Czy takie przemilczanie żywotnych dla Polski i Polaków problemów i debat nie może wywołać wściekłości? Nawet za schyłkowego Gierka i takiegoż Jaruzela cenzura nie była tak skuteczna, tylko teraz nie ma winnych tego stanu rzeczy, bo Urząd z ul. Mysiej nie istnieje... Nie wiadomo, kogo trzeba i mozna będzie w przyszłosci rozliczyć za ten sabotaż, łamanie prawa i szkodnictwo społeczne...
Nie widziałem, żeby ktoryś z tych, pożal się Boże, dziennikarzy, zadał choćby jedno pytanie obecnym na debacie specjalistom, na czele ze wspomnianym wyżej ekspertem Międzynarodowego Biura Pracy...
Krótko mówiąc: to nic, że dzieje się w Polsce to, co się dzieje, "nic się nie stało!". Obywatele-dziennikarze oraz inni "poddani" z Tusko-landu: "mordy w kubeł!". My idziemy do PE i Eurolandu, z Tuskiem, Kwasniewskim, Palikotem, Siwcem, Grodzką, Biedroniem i Frasyniukiem oraz innymi przedstawicielami naszych, pożal się Boże, "elit" na czele; dokładnie tak, jak idą "barany na rzeź"...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)