Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
336
BLOG

L.Miller pomiędzy PiS-em a... PiSKWAS-em - co robić?

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 5

W tym, co się u nas nazywa "lewicą", a co z tą tradycyjną lewicą ma tyle samo wspólnego, ile burdel z klasycznym teatrem  - kotłuje się ostatnio że aż miło popatrzeć; po prostu, jak to w burdelu, ale takiim "przedwojennym", jak mówią znawcy, do których, oczywiście, nie należę.

"Aktorzy" czy raczej - klienci, są mniej więcej ci sami co zawsze, amatorzy kawioru i szybkich aut, chociaż ostatnio doszlusowały do tej klienteli "dziwolągi"  ("konie i kobyły Kaliguli") ze stajni  Partii Nazywanej Imieniem jej Wodza. Jak mawia "klasyk" - "ale się będzie działo!"; nawet tacy niegdysiejsi bohaterowie - na szczęście nieliczni, m.in. niejaki W.Frasyniuk, oczywisty "lewicowiec" bo przedsiębiorca, zapragnęli skorzystać z tej szacownej ale "zmodernizowanej" instytucji rozrywkowo-rekreacyjnej...Nawet nasz 10-letni prezydent z "lewizny" zapragnał zabawić się jeszcze raz w tym towarzystwie, a przecież już się tak "nasłodził" i zabawił "po pachy", na Wschodzie, w kraju i na Zachodzie; mówią ostatnio o tym coraz liczniejsi świadkowie...

Na jej tle  L.Miller i jego SLD wyglądają raczej dość nobliwie, z wyjątkiem pewnego "porno-grubasa" (jak mówił wątpliwy "klasyk"), który według niektórych może zostać prezydentem III RP (ludy spasajte!) ale którego Miller chce się ze swej partii pozbyć. To zreszta tłumaczy dość wysokie i stabilne notowania tej partii  - w swej masie Polacy wolą jednak normalność...

Tak czy inaczej, zaczyna się "walka jamników - bo nie s to buldogi - pod dywanem", a i na dywanie, tym bardziej, że, excusez-le mots , to biznesowo-pijackie towarzystwo, w  z grubsza już znanym składzie, nazywające siebie "lewicą", chce się przenieść do Parlamentu Europejskiego. Tam podobno już czekają na nich ich koledzy, "lewicowcy", którzy także nie pamiętają, co oznaczało kiedyś to słowo, a tym bardziej nie bardzo wiedzą czym jest ta nasza "lewizna", ale którzy potrzebują sojuszników. Może to i dobrze choć reputacji nam, Polakom, nie poprawią; pamiętam doskonale, jak euro-poseł Siwiec krzyczał w Europejskim Parlamencie, bezkarnie, że za Kaczyńskich włóczyły się po Polsce "uzbrojowne bandy", a miał na myśli służby specjalne niepodległego Polskiego Państwa...polujące na niewinną Barbarę B.

Co możnaby powiedzieć o tych bandach, które szlajały się po Polsce w latach 1944-89, siejac śmierć i zniszczenie? Warto zadać to pytanie w Dniu Żołnierzy Wyklętych czyli Nieugiętych...

Osobiście uważam, że należałoby tę naszą "ekipę Kaliguli" posłać gdzieś zupełnie indziej, w najlepszym przypadku - w Kosmos; trochę byśmy oczyscili ten nasz ukochany skrawek ziemi, który nazywa się "Polska"...

A co powinien zrobić w tej sytuacji L. Miller, stary i cwany gracz polityczny, zresztą mój rówieśnik?

Na jego miejscu - dzięki Ci Boże, że nie jestem, chociaż także pochodzę z ludu i stały przede mną, w swoim czasie, te same ścieżki kariery, co przed nim - zrobiłbym "kuku" tym wszystkim "jamnikom" i pomógł J.Kaczyńskiemu "rozpiżyć"(? - czy prawidłowa pisownia) ten cały dzisiejszy chory układ, tak szkodliwy dla Polski, a przy tym pokazać swoim Rodakom, że żyją w nim - i w jego partii jakieś odruchyi patriotyczne .

Pozwoliłoby mu to prewencyjnie "załatwić" PiSKWAS, narobić kłopotów Platformie - i wejść na drugie miejsce na naszej scenie politycznej, po PiS-ie. W ten sposob u władzy znaleźliby się konserwatywni liberałowie i konserwatyści - a w opozycji głównie "konserwatywni labourzyści", gdyby ludzie SLD mogli się nimi stać...

Polityczna fikcja? Tak ale czy nie mam prawa troche pomarzyć ... przed dłuższym weekendem?  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości